Spółka z udziałem czeskiego inwestora kupiła kopalnięSilesia\"

Kompania Węglowa podpisała umowę, która finalizuje sprzedaż kopalni "Silesia". Inwestorem jest Przedsiębiorstwo Górnicze Silesia, należące do czeskiego Holdingu Energetycznego i Przemysłowego oraz załogi kopalni.

Finalizacja przygotowywanej od wielu miesięcy transakcji nastąpiła w czwartek w ambasadzie czeskiej w Warszawie. W spotkaniu wzięli udział m.in. szefowie obu zainteresowanych firm, a także ambasador Republiki Czeskiej w Polsce Jan Sechter oraz wiceminister gospodarki Joanna Strzelec-Łobodzińska.

Warunkową umowę sprzedaży majątku "Silesii", która formalnie jest częścią kopalni "Brzeszcze-Silesia", podpisano w końcu czerwca tego roku. Później rozpoczął się etap ostatnich uzgodnień oraz uzyskiwania niezbędnych zgód.

Formalnie zbycie "Silesii" nie jest prywatyzacją, ale sprzedażą tzw. zorganizowanej części przedsiębiorstwa. W praktyce jednak oznacza to, że zakład - niegdyś samodzielna kopalnia - przejdzie w prywatne ręce. To pierwsza taka transakcja w polskim górnictwie. Inna prywatna kopalnia - niewielki "Siltech" w Zabrzu - korzysta ze złóż kopalń wcześniej zamkniętych; podlubelska "Bogdanka" została sprywatyzowana przez giełdę.

Więcej w nettg.pl na temat sprzedaży "Silesii":
Dzisiaj podpisanie umowy o sprzedaży „Silesii”

"Silesia": Podpisanie umowy w czwartek

„Silesia”: Umowa społeczna o krok

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.