Spółka Restrukturyzacji Kopalń zgasi światło

fot: Jarosław Galusek/ARC

Spółka powstała po to, żeby likwidować kopalnie, które nie mają perspektyw - przypomina Marek Tokarz

fot: Jarosław Galusek/ARC

Jeśli spełnią się obietnice dane stronie społecznej podczas ostatniego spotkania Międzyresortowego Zespołu ds. Funkcjonowania Górnictwa, za mniej więcej tydzień poznamy program ratunkowy dla Kompanii Węglowej. Przygotowuje go Wojciech Kowalczyk, pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa, umocowany w resorcie gospodarki w randze sekretarza stanu.

W obecnej sytuacji spółki, która wedle słów jej byłego prezesa Mirosława Tarasa co miesiąc dolicza do poniesionych strat kolejne 150 mln zł, jest mało prawdopodobne, aby udało się uciec przed trudnymi decyzjami. Jeżeli zapadną postanowienia dotyczące wygaszania wydobycia w kopalniach nierentownych, logicznym następstwem takiej decyzji będzie wykorzystanie potencjału Spółki Restrukturyzacji Kopalń.

Zapomniany likwidator
SRK, jako jedna z dwóch spółek restrukturyzacyjnych, powstała w trakcie reformy górnictwa realizowanej przez rząd Jerzego Buzka. Do jej zadań należało przede wszystkim prowadzenie likwidacji kopalń, które zakończyły już wydobycie, zagospodarowanie ich majątku oraz tworzenie na bazie tego majątku nowych miejsc pracy.

Najważniejszym zadaniem, które spółka wykonuje obok likwidacji infrastruktury kopalń, jest zabezpieczenie kopalń czynnych przed zagrożeniami, głównie wodnymi, towarzyszącymi działalności górniczej. SRK zajmuje się również realizacją świadczeń finansowych i rzeczowych na rzecz byłych pracowników nieistniejących już kopalń.

1 kwietnia 2009 r. SRK - wraz ze sporym bagażem zadłużenia - przejęła siostrzaną Bytomską Spółkę Restrukturyzacji Kopalń. Zobowiązania udało się spłacić niemal w całości. Po pierwszym, bardzo aktywnym okresie działalności impet SRK nieco wygasł. Doskonała koniunktura na rynku węgla spowodowała, że czarne złoto opłacało się wydobywać niemal zewsząd, nawet gdy wiązało się to z wyższymi kosztami. Z drugiej strony, aby utrzymać spokój społeczny, kopalnie z wyeksploatowanymi zasobami przyłączano do zakładów będących w dobrej kondycji.

Gotowi na nowe wyzwania
Teraz sytuacja się zmieniła. Spadające ceny i nadpodaż surowca na rynku powodują konieczność redukcji wydobycia i rezygnacji z fedrowania w rejonach i kopalniach nierentownych. Wygaszanie mocy produkcyjnych może stać się niedługo nie straszakiem, lecz rzeczywistością.

- Spółka powstała po to, żeby likwidować kopalnie, które nie mają perspektyw. Jeśli pojawią się sygnały, że jest konieczność likwidacji niektórych podmiotów - jesteśmy do tego przygotowani. Takiego zadania jesteśmy w stanie się podjąć, o ile zajdzie potrzeba - komentuje sytuację Marek Tokarz, prezes SRK.

Rozwiązanie z przekazaniem trwale nierentownych kopalń SRK wydaje się logiczne także dlatego, że obowiązujące do 2018 r. rozporządzenie Rady UE zezwala na udzielenie pomocy publicznej jedynie kopalniom postawionym w stan likwidacji. Problemem może być jednak prawodawstwo krajowe, bowiem ustawa o funkcjonowaniu górnictwa w latach 2007-2015 stanowi, iż finansowanie likwidacji dotyczyć może tylko tych kopalń, które zostały postawione w stan likwidacji do 1 stycznia 2015 r., a to raczej się nie stanie. Konieczne są więc zmiany legislacyjne na gruncie krajowym, a gdy do nich dojdzie, notyfikacja pomocy publicznej przez Komisję Europejską.

Przetarta ścieżka
Drogę do przekazywania kopalń Spółce Restrukturyzacji Kopalń udrożniono w ostatnich tygodniach wraz z przejęciem przez SRK kopalni Kazimierz-Juliusz. Jednym z elementów zażegnania poważnego kryzysu, związanego ze strajkiem pod ziemią, było porozumienie Katowickiego Holdingu Węglowego z SRK, zawarte w obecności przedstawicieli rządu i strony społecznej. Zastosowane w tym przypadku rozwiązanie, związane z wyasygnowaniem przez Skarb Państwa 280 mln zł na spłatę długów Kazimierza-Juliusza i proces likwidacji kopalni, jest jednorazowe.

- Spłata zobowiązań Kazimierza-Juliusza ze środków budżetowych to jedyny przypadek w historii polskiego górnictwa. Wcześniej długi kopalń spłacano ze sprzedaży ich majątku - dopowiada Marek Tokarz.

Dramatyczna sytuacja tej zagłębiowskiej kopalni pokazała jednak, że jeśli jest to niezbędne, legislacyjne rozwiązania, pozwalające choć po części pokonać problemy branży, mogą być uchwalane szybko i skutecznie.

Prezes Tokarz jest przekonany, że sytuacja górnictwa dojrzała do tego, by problemem zająć się na poważnie.
- Biorąc pod uwagę tak niekorzystny przebieg wydarzeń, że polskie górnictwo upadnie, "sprzątać" po nim będzie SRK. Tylko wówczas koszty likwidacji będą bardzo wysokie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wiemy, ile w weekend zapłacisz za benzynę

Od soboty do poniedziałku włącznie litr benzyny 95 kosztuje nie więcej niż 5,94 zł, benzyny 98 - 6,61 zł, a oleju napędowego - 6,12 zł. Oznacza to spadek ceny maksymalnej wszystkich rodzajów paliw w porównaniu z piątkiem.

Kolejny krok na drodze do atomu

Orlen Synthos Green Energy złożył do Państwowej Agencji Atomistyki wnioski o opinie ogólne w dwóch sprawach dotyczących technologii reaktora BWRX-300 - o ocenę paliwa jądrowego oraz kodów związanych z systemem bezpieczeństwa - poinformowała w piątek spółka.

Koniec „zaklinania rzeczywistości” w górnictwie. Śląsk musi znaleźć nowy impuls, by nie więdnąć

Podczas konferencji „Trójkąt Transformacji” eksperci, samorządowcy i przedstawiciele biznesu debatowali o tym, jak przekształcić tradycyjny region przemysłowy w globalnego lidera innowacji i nowych technologii

Polska gospodarka rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej

Piątkowe dane o produkcji przemysłowej wpisują się w obraz "kuloodpornej gospodarki", która rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej - uważają analitycy PKO Banku Polskiego. Ich zdaniem dane sugerują, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie wywołał istotnego spadku aktywności w sektorze.