Co czwarty mieszkaniec Katowic rozważa wyprowadzkę na wieś
Aż 25 proc. badanych mieszkańców Katowic deklaruje chęć przeprowadzki na wieś – wynika z raportu „To my. Lokalnie 2026” przygotowanego przez portal Nieruchomosci-online.pl we współpracy z Instytutem Rozwoju Miast i Regionów (IRMiR). Eksperci ostrzegają, że napływ nowych mieszkańców do gmin podmiejskich to nie tylko szansa na rozwój, ale też poważne wyzwanie infrastrukturalne i finansowe dla samorządów.
fot: UM Katowice/K. Kalkowski
25 proc. badanych mieszkańców Katowic deklaruje chęć przeprowadzki na wieś
fot: UM Katowice/K. Kalkowski
Aż 25 proc. badanych mieszkańców Katowic deklaruje chęć przeprowadzki na wieś – wynika z raportu „To my. Lokalnie 2026” przygotowanego przez portal Nieruchomosci-online.pl we współpracy z Instytutem Rozwoju Miast i Regionów (IRMiR). Eksperci ostrzegają, że napływ nowych mieszkańców do gmin podmiejskich to nie tylko szansa na rozwój, ale też poważne wyzwanie infrastrukturalne i finansowe dla samorządów.
Katowice na tle innych miast. Kto najczęściej chce uciec z miasta?
W skali kraju chęć przeprowadzki z miasta na wieś – mniej lub bardziej – przejawia 33 proc. badanych mieszkańców miast wojewódzkich.
- Gdańsk - 44 proc.
- Kielce - 39 proc.
- Zielona Góra - 37 proc.
- Poznań - 36 proc.
- Kraków – 32 proc.
- Wrocław – 27 proc.
- Warszawa – 25 proc.
- Katowice – 25 proc.
- Białystok – 23 proc.
- Lublin – 23 proc.
- Szczecin – 23 proc.
– Często nie myślimy jednak o przeprowadzce na wieś oddaloną o kilkadziesiąt czy kilkaset kilometrów, ale o zamieszkaniu w gminie podmiejskiej i dalszym funkcjonowaniu w obrębie tej samej aglomeracji – komentuje Kamil Nowak z IRMiR.
Dlaczego Polacy chcą mieszkać pod miastem? Cisza, zieleń i niższe ceny
Za trendem wyprowadzek stoi kilka kluczowych czynników. – Jednym z nich jest upowszechnienie pracy zdalnej i hybrydowej. Dla wielu osób codzienny dojazd do biura przestał być koniecznością – mówi Anna Zachara-Widła z Nieruchomosci-online.pl.
Badanie pokazuje jednak, że jeszcze ważniejsze są cisza, spokój i kontakt z zielenią. To właśnie te elementy najczęściej stoją za myślą o przeprowadzce poza miasto.
Nie bez znaczenia pozostają też ceny nieruchomości. Poza największymi miastami za ten sam budżet często można pozwolić sobie na większy metraż, dom zamiast mieszkania czy własny kawałek ogrodu.
Dom pod miastem tańszy nawet o kilkadziesiąt procent
Jak pokazują dane Nieruchomosci-online.pl, ceny ofertowe domów w głównych miastach potrafią być nawet o kilkadziesiąt procent wyższe niż w gminach podmiejskich. W I kwartale 2026 r. wśród największych miast najwyższa różnica cen domów występowała w Krakowie (gdzie średnia cena ofertowa za mkw. wynosi 11 tys. zł) – w stolicy Małopolski są one droższe niż w sąsiadujących gminach średnio o 45 proc. Dalej znalazły się Gdańsk (10,2 tys. zł/mkw.) – drożej średnio o 40 proc., Białystok (6,7 tys. zł/mkw.) – drożej o 36 proc., Wrocław (9,1 tys. zł/mkw.) – drożej o 22 proc., Poznań (8,7 tys. zł/mkw.) – drożej 19 proc. oraz Warszawa (10,9 tys. zł/mkw.) – drożej o 16 proc.
– Znaczenie ma też rozwój infrastruktury drogowej wokół największych miast, a także rosnąca liczba samochodów. Według danych Eurostatu, na tysiąc mieszkańców Polski przypada obecnie 639 samochodów, podczas gdy w 2016 r. było ich 493 – dodaje Anna Zachara-Widła.
Pułapka infrastrukturalna. Gmina musi nadążyć z drogami, szkołami i wodociągami
Napływ nowych mieszkańców to dla gmin podmiejskich szansa, ale jednocześnie duże wyzwanie.
– Tempo budowy domów może być znacznie szybsze niż tempo rozbudowy infrastruktury publicznej. Deweloper może zrealizować całe osiedle w ciągu kilku lat, podczas gdy gmina musi nadążyć z drogami, szkołami, przedszkolami, transportem publicznym, wodociągami, kanalizacją i innymi usługami – ostrzega Kamil Nowak z IRMiR.
W części szybko rozwijających się gmin skutki tej presji są już widoczne: pojawiają się spadki ciśnienia czy okresowe braki wody, szczególnie latem.
Ekspert zwraca uwagę na jeszcze jeden problem – rozpraszanie zabudowy. Jeżeli nowe domy powstają chaotycznie, na dużym obszarze i bez odpowiedniej koordynacji z transportem oraz usługami publicznymi, koszt zapewnienia infrastruktury na jednego mieszkańca znacząco rośnie.
– Powstaje przy tym pewien paradoks. Ludzie przeprowadzają się pod miasto m.in. po to, żeby uciec od korków, hałasu i intensywnej zabudowy. Jeśli jednak rozwój zabudowy podmiejskiej postępuje bardzo szybko i bez odpowiedniego planowania, z czasem część tych problemów podąża za mieszkańcami – mówi Kamil Nowak.
Sukces demograficzny może zamienić się w pułapkę
– Jeżeli rozwój zabudowy wyprzedza możliwości inwestycyjne samorządu, sukces demograficzny może szybko zamienić się w pułapkę infrastrukturalną i finansową: mieszkańców przybywa, ale jakość życia spada, a gmina przez lata nadrabia zaległości infrastrukturalne – podsumowuje ekspert IRMiR.
Raport „To my. Lokalnie 2026” został przygotowany przez agencję Inquiry na zlecenie Nieruchomosci-online.pl. Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej grupie 4081 dorosłych Polaków, a analiza objęła 16 województw.