Spółka Polskie LNG powiększa kapitał zakładowy o 300 mln zł

Gaz-System zdecydował w piątek o podwyższeniu kapitału zakładowego swojej spółki zależnej Polskie LNG o 300 mln zł. Po podwyższeniu kapitał zakładowy spółki odpowiedzialnej za budowę terminalu LNG w Świnoujściu wyniesie 410 mln zł - poinformował Gaz-System.

Kapitał zakładowy Polskiego LNG S.A. zostanie w pierwszej kolejności podwyższony o 300 mln złotych poprzez objęcie 300 tysięcy akcji imiennych o wartości nominalnej 1000 zł. Do końca 2010 r. planowane jest dodatkowe podwyższenie kapitału o kolejne 260 mln zł.

- Naszym priorytetem jako koordynatora całej inwestycji, jest terminowa i profesjonalna realizacja budowy terminalu do odbioru skroplonego gazu ziemnego. Dokapitalizowanie przez nas spółki zależnej, która odpowiada za tę inwestycję, pozwoli zapewnić finansowanie pierwszych zobowiązań tej spółki wobec wykonawców - powiedział w piątek prezes Gaz-Systemu Jan Chadam. Chodzi o umowy, jakie Polskie LNG zawarło z generalnym realizatorem i nadzorcą inwestycji.

Terminal do odbioru gazu skroplonego LNG w Świnoujściu pozwoli na odbieranie do 5 mld m sześc. gazu skroplonego rocznie. Oddanie do użytku planowanie jest na połowę 2014 roku. Koszt sztandarowej inwestycji zwiększającej bezpieczeństwo energetyczne Polski to ok. 3 mld zł, z czego UE ma sfinansować ponad 0,5 mld zł.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.