Spółka Energetyczna Jastrzębie: Ruszył projekt „Menedżer z klasą”

Parma jaroslaw sej arc

fot: ARC

To najważniejsza z inwestycji rozpoczętych przez SEJ w ostatnim czasie - powiedział prezes Jarosław Parma

fot: ARC

W Spółce Energetycznej Jastrzębie, 10 bm. ruszył pierwszy projekt dofinansowany ze środków europejskich pod nazwą „Menedżer z klasą” - poinformowała portal nettg.pl Renata Ziaja-Łysakowska z działu informacji i promocji spółki.

Projekt otrzymał środki w ramach konkursu ogłoszonego przez Wojewódzki Urząd Pracy w Katowicach.

- Jest to najważniejsza z inwestycji rozpoczętych przez SEJ w ostatnim czasie - powiedział prezes Jarosław Parma. - Jesteśmy pierwszą firmą w grupie kapitałowej JSW, której udało się pozyskać środki z UE na realizację projektu – mówił.

W ramach projektu prowadzone będą szkolenia w dwóch sesjach: Follow Up - które mają na celu dzielenie się praktykami, wymianę doświadczeń, przedstawienie problemów oraz sesji Development Center - podczas których uczestnicy wezmą udział w ćwiczeniach, testach, scenkach, obserwacjach, a w trakcie wykorzystywać będą narzędzia poznane na szkoleniach. Sesja zakończy się wystawieniem Indywidualnego Raportu Kompetencji pracownika, stanowiącego podstawę do podejmowania dalszych decyzji na temat preferencji rozwojowych pracownika.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.