Były ratownik górniczy dla wnuka przygotował płytę ze swoimi kołysankami

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Maciej Musioł od 33 lat pracuje w KWK Staszic, w tym 10 lat w ratownictwie

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

W jego muzyce możemy znaleźć trochę Turnaua, Piwnicy pod Baranami, Seweryna Krajewskiego oraz Jacka Kaczmarskiego. Jak sam mówi, jest to mieszanka emocjami pisana. Muzyka i teksty są jego autorstwa.

– Już jako dziecko pisałem teksty – opowiada Maciej Musioł. – Setki ich rozeszły się po świecie, ale od jakiegoś czasu je gromadzę.

Bodźcem do powstania płyty z kołysankami była ciąża jego córki. Chciał zrobić prezent wnukowi.

Na początku był pomysł, żeby nagrać płytę ze znanymi kołysankami.

– Gdy jednak dowiedziałem się w ZAiKS-ie (polska organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi twórców – przyp. red.), jaki to jest koszt, to stwierdziłem, że zwyczajnie mnie na to nie stać – wspomina. – Kolega, z którym współpracuję, powiedział, żebym swój tekst napisał. Tak zrobiłem. Był pierwszy tekst, ale miałem problem z muzyką. On zaczął wygrywać akordy i kazał mi do nich śpiewać. I z tego śpiewania powstała melodia. Nagraliśmy to i ułożyliśmy całą kompozycję. I tak się zaczęło – dodaje z dumą dziadek.

Kiedy stwierdził, że pierwszą melodię potrafił stworzyć, to uwierzył, że i całą płytę zrobi.

Powstało łącznie 13 utworów. Na płycie zamieścili 9 najlepszych. Jest też piosenka, którą śpiewa z żoną. Nosi tytuł: „Kołysanka babci i dziadka”.

Płytę nagrywał od listopada 2021 r. Dokładnie rok później, w listopadzie 2022 r., Maciej Musioł odebrał swoje dzieło.

Płytę można kupić jako cegiełkę, bo cały dochód jest przekazywany na drużynę harcerską Nieprzetartego Szlaku, skupiającą dzieci z różnymi niepełnosprawnościami. Prowadzi ją siostra pana Macieja.

– W ten sposób przychody z płyty przeznaczam na te dzieci. Nie czerpię z tego żadnych korzyści majątkowych – mówi z dumą.

Wnuk urodził się w maju 2022 r. Dedykowaną mu płytę dostał na Mikołaja.

– Córce po przesłuchaniu płyta się podobała – przyznaje. – Podziękowała i wiem, że puszcza ją wnukowi. Małemu chyba też się podoba, bo miałem okazję z nim usiąść przy klawiszach i gitarze, śpiewałem mu i było widać zainteresowanie.

Gitara, klawisze i harmonijka – można by wymieniać, na czym Maciej Musioł gra. A jest samoukiem.

– Jako dziecko stroniłem od tego, żeby nauczyć się grać na jakimś instrumencie i jestem zły o to na siebie – wspomina. – Rodzice wyczuli, że mam słuch i głos, ale ja lekcji muzyki unikałem. Gdy już byłem nastolatkiem i zacząłem działać w harcerstwie, to bardzo podobała mi się gra na gitarze przy ognisku. Stwierdziłem, że warto by było się jej nauczyć. I tak rozpoczęła się moja przygoda z muzykowaniem.

A kiedy już uczęszczał do technikum górniczego, dostał propozycję grania w zespole.

– Założyłem swój zespół religijny – wyjaśnia. – Nazywał się Sursum Corda. Działał przy kościele drewnianym w katowickim parku Kościuszki, gdzie byłem wcześniej ministrantem przez 13 lat. Kiedy wszedłem w dorosłe życie, zespół się rozpadł, a ja miałem sporą przerwę w graniu publicznym.

Teraz swoją pasję muzyczną łączy z żaglami. Przede wszystkim śpiewa szanty, szczególnie wtedy, gdy wyjeżdża z przyjaciółmi na Mazury.

– Muzyka szanty, poezja śpiewana i muzyka turystyczna to są nurty, które najbardziej lubię. Tak to się kręci od kilku lat – mówi z radością.

W planach ma koncert, do którego się już przygotowuje. Będzie to występ upamiętniający Jacka Kaczmarskiego.

– W przyszłym roku mija 20 lat od śmierci barda – wyjaśnia artysta. – Chciałbym zaprezentować jego poezję. Planowane jest to na wiosnę przyszłego roku. Ale w październiku tego roku u Andrzeja Martinsona (facebook.com/andrzej.martinson.music), u którego się szkolę, przygotowujemy koncert półgodzinny. Co roku w Pałacu Młodzieży w Katowicach pomagam siostrze przy jasełkach.

W pracy, kiedy z głośnika radia lecą znajome melodie, podśpiewuje zawsze pod nosem. Pracuje w Kopalni Węgla Kamiennego Staszic w Katowicach od 33 lat.

– Pracowałem w ratownictwie przez 10 lat – wyjaśnia. – To był zawód, który mi bardzo przypasował, to była moja pasja. Już jestem po pięćdziesiątce i trzeba było z tej sceny zejść, bo nie nadążyłbym za młodymi chłopakami. Zostałem mechanikiem sprzętu ratowniczego – kończy śpiewający dziadek Maciej Musioł.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kryminał na weekend: „Zbrodnia w raju”. Historia porwania dziecka na Lazurowym Wybrzeżu

Popularny francuski pisarz Guillaume Musso tym razem zabiera czytelników w podróż po Lazurowym Wybrzeżu w latach 20. ubiegłego wieku. Narrację w kryminale prowadzi tak, jak robiła to Agatha Christie. Główny bohater skrupulatnie przesłuchuje podejrzanych i kieruje nas do zaskakującego finału.

Jubileuszowy Festiwal Orkiestr Dętych. I znów pięknie nam zagrały!

W sobotę 22 sierpnia w parku im. Augustyna Kozioła w Rudzie Śląskiej odbył się 25. już Festiwal Orkiestr Dętych. Jak zwykle miłośnicy orkiestr mogli liczyć na świetną zabawę, wysłuchali, oprócz tradycyjnych śląskich melodii, światowe przeboje muzyki rozrywkowej. 

Uczcili rocznicę strajku w Fazosie i opiekuna Solidarności

Z okazji 36. rocznicy strajku w Fabryce Zmechanizowanych Obudów Ścianowych Fazos w Tarnowskich Górach  w kościele pw. Piotra i Pawła odbyła się uroczysta msza święta. Pod tablicami poświęconymi strajkującym i Solidarności złożono kwiaty. W zbiegu ulic Opolskiej, Cebuli i Królika odsłonięto tablicę z nazwą skweru. Od teraz nosi on oficjalnie imię ks. Zygmunta Trochy, proboszcza parafii Piotra i Pawła w latach 1976-2006, który duszpasterską opieką objął „Solidarność”.

FAZOS - to tutaj rozpoczął się pierwszy na Śląsku strajk solidarnościowy z Wybrzeżem. Dzisiaj kolejna rocznica

21 sierpnia 1980 r. w Fabryce Zmechanizowanych Obudów Ścianowych Fazos w Tarnowskich Górach wybuchł strajk. Był to pierwszy dobrze zorganizowany protest w województwie katowickim, którego uczestnicy odwołali się do doświadczeń rozpoczętego tydzień wcześniej strajku w Stoczni im. Lenina w Gdańsku.