Spadek inwestycji spowolnił polską gospodarkę
fot: ARC
Głównym czynnikiem spowalniającym tempo wzrostu gospodarczego był sięgający 5,5 proc. spadek inwestycji, podczas gdy w 2015 r. wzrosły one o 6,1 proc. - zauważa Roman Przasnyski, główny analityk Gerda Broker
fot: ARC
Roman Przasnyski, główny analityk Gerda Broker, komentuje wstępne dane dotyczące wzrostu gospodarczego, które we wtorek (31 stycznia) przedstawił Główny Urząd Statystyczny.
Wstępne dane Głównego Urzędu Statystycznego potwierdziły, że znajdujemy się w fazie spowolnienia w gospodarce, jednak jego skala nie jest aż tak poważna, jak się tego obawiano i raczej nie grozi nam jej pogłębienie. Co prawda sięgający według szacunków GUS 2,8 proc. wzrost PKB w 2016 r. jest wynikiem najgorszym od 2013 r., ale został on osiągnięty po dwóch dobrych latach 2014-2015, a przy tym w warunkach okresu przejściowego między okresem intensywnego wykorzystania środków unijnych z poprzedniej perspektywy finansowej, a spowolnionym przygotowywaniem i uruchamianiem nowych projektów. To jednocześnie wynik nieco lepszy niż średnia oczekiwań ekonomistów, którzy spodziewali się wzrostu o 2,7 proc.
Wstępne wyliczenia dotyczące głównych czynników, wpływających na PKB, potwierdzają to, co wynikało już z danych publikowanych po poszczególnych kwartałach. Zwyżkę zawdzięczamy przede wszystkim konsumpcji, głównie indywidualnej, przy wsparciu ze strony salda wymiany handlowej. Spożycie ogółem wzrosło w ubiegłym roku o 3,6 proc. z 3 proc. w 2015 r., w tym spożycie indywidualne z 3,2 do 3,6 proc. Głównym czynnikiem spowalniającym tempo wzrostu gospodarczego był sięgający 5,5 proc. spadek inwestycji, podczas gdy w 2015 r. wzrosły one o 6,1 proc. Coraz więcej przesłanek wskazuje jednak na to, że wkrótce możemy zacząć odczuwać konsekwencje poprawy sytuacji w inwestycjach, choć nie będzie ona mieć jeszcze w pierwszych kwartałach obecnego roku znaczącego wpływu na dynamikę wzrostu gospodarczego. Można sądzić, że do połowy roku PKB będzie rósł w tempie zbliżonym do 2,5 proc., a ewentualne przyspieszenie może być widoczne w ostatnich miesiącach. Od jego skali zależeć będzie, czy cały 2017 rok uda się zakończyć dynamiką przekraczającą bardziej wyraźnie 3 proc. Najbardziej optymistyczne prognozy mówią o wzroście sięgającym 3,6-3,7 proc., jednak ich realizacja jest mocno uzależniona nie tylko od korzystnych uwarunkowań wewnętrznych, ale w znacznym stopniu od koniunktury panującej w otoczeniu, a w tej ostatniej kwestii jest sporo obaw i znaków zapytania.
Prognozy dla gospodarki niemieckiej nie są optymistyczne, a największym zagrożeniem mogą być skutki prawdopodobnych zawirowań w globalnym handlu, związanych głównie z polityką Donalda Trumpa i reakcją na nią ze strony innych państw. Szans na pozytywny wpływ czynników wewnętrznych można upatrywać w coraz mocniejszych sygnałach płynących ze wskazań PMI, którego wartość pod koniec ubiegłego roku wyraźnie rosła i to dzięki korzystnemu układowi wszystkich jego składowych, głównie zaś produkcji i nowym zamówieniom. Zdecydowanie mniejszą presję spadkową w ostatnich miesiącach ubiegłego roku widać było w produkcji budowlano-montażowej.