Spadek cen dotknie nas w czwartym kwartale

fot: Jarosław Galusek/ARC

Wyniki, jak na warunki bieżącego roku, są bardzo dobre - uważa Jarosław Zagórowski

fot: Jarosław Galusek/ARC

W roku 2009 wdrażaliśmy plany antykryzysowe i ograniczaliśmy produkcję, dzisiaj mamy do czynienia z inną sytuacją, bo wprawdzie spadły ceny, ale popyt na nasze produkty jest - mówi Jarosław Zagórowski, prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

W czwartek 8 listopada zarząd JSW, po dziesięciu miesiącach sporu zbiorowego, zawarł kompromis ze stroną społeczną. W Pana opinii to porozumienie jest sukcesem czy porażką?
Zawarliśmy kompromis, a kompromis jest rozwiązaniem nie do końca dobrym, ale też nie do końca złym dla obu stron. Przez kilka miesięcy szukaliśmy rozwiązania sytuacji, swoje racje miała strona społeczna, miał je także zarząd. Nasze podejście do rozmów w ostatnich tygodniach bardzo mocno zmienił docierający do Spółki kryzys, który mocno już dotknął naszych odbiorców. Sytuacja z jednej strony zmusza zarząd do stania na twardym stanowisku i pilnowania kosztów, z drugiej - wymusza spokój społeczny. W najbliższym czasie wspólnie ze stroną społeczną musimy przeprowadzić firmę przez trudny okres i na pewno przy takim wyzwaniu niepotrzebne są nam konflikty i strajki.

Na czym polega porozumienie?
Wzrost wynagrodzeń w bieżącym roku wyniesie 3,4 procenta, uzgodniliśmy też automatyczny mechanizm wzrostu płac na najbliższe trzy lata, który, mam nadzieję, pozwoli z naszego pola działań wykluczyć spory płacowe, a czas i energię wykorzystać na wypracowanie rozwiązań systemowych dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej i jej pracowników.

To znaczy, że w JSW zapanują harmonia i tak zwany spokój społeczny?
Mam nadzieję, że tak będzie, natomiast każda ze stron ma swój temperament i swój sposób patrzenia na sprawy, więc pewnie ta szorstka miłość między nami dalej będzie tak wyglądać. Z czasem, mam nadzieję, wypracujemy większe zaufanie. To, że są między nami różnice w podejściu do wielu spraw, jest oczywiste: pracodawca patrzy na firmę trochę inaczej niż związki zawodowe. Ważne, żeby poszukiwać wspólnej drogi, choć trudno się spodziewać, że nagle zapanuje sielanka. Będziemy się spierać, bo mamy różne podejście do wielu spraw. Patrząc na sektor górniczy, można wyciągnąć jeden wniosek: sielanka w relacjach pomiędzy stroną społeczną a zarządem jest odwrotnie proporcjonalna do wyników firmy.

10 listopada Spółka przedstawiła swoje wskaźniki ekonomiczno-finansowe za trzy kwartały. Pomimo spowolnienia gospodarczego i skomplikowanej sytuacji społecznej, wyniki są niezłe.
Ja uważam, że wyniki, jak na warunki bieżącego roku, są bardzo dobre. Także z perspektywy historii firmy są na jednej z najwyższych pozycji. Niestety, spadek cen bardzo mocno dotknie nas w czwartym kwartale i to odbije się na wynikach. Ceny benchmarkowe spadły z 300 dolarów, które uzyskiwaliśmy za węgiel koksowy na początku roku, do 170 dolarów obecnie. Największy spadek cen zanotowaliśmy pomiędzy trzecim a czwartym kwartałem. Częściowo udaje się nam wyrównać spadek przychodów wolumenem produkcji, ale tak dużego spadku cen nie jesteśmy w stanie zrekompensować.

Tym bardziej, że na rynku węgla energetycznego też zapaść...
Rzeczywiście, nie jest różowo, co prawda ceny tak mocno nie spadają, bo kontrakty zawarte są na cały rok, pod znakiem zapytania będzie jednak sytuacja w roku przyszłym. Podejmujemy więc całą masę działań, obejmujących w zasadzie wszystkie obszary funkcjonowania nie tylko Spółki, ale i Grupy. Działania te dotyczą zarządzania operacyjnego i obejmują plany na rok 2013, tak aby odpowiednio zoptymalizować koszty i przygotować się na trudne miesiące.

Czy to lekcja z kryzysu, który dotknął Spółkę trzy lata temu?
W roku 2009 wdrażaliśmy plany antykryzysowe i ograniczaliśmy produkcję, dzisiaj mamy do czynienia z inną sytuacją, bo wprawdzie spadły ceny, ale popyt na nasze produkty jest. Rynek jest bardzo konkurencyjny i jesteśmy w stanie zaistnieć z naszymi produktami tylko wówczas, jeśli będziemy odpowiednio konkurencyjni cenowo. W tym celu trzeba obniżać koszty jednostkowe, czyli podnosić efektywność i wykorzystywać kapitał zgromadzony w firmie.

Sprzedaż węgla koksowego rok do roku spadła o 4 procent, tymczasem produkcja rośnie. Ma Pan pomysł na ulokowanie tej nadwyżki?
Przez ostatnie dwa kwartały nasze zapasy nie rosły, na zwałach mamy około 1,5 miliona ton węgla. Działania marketingowe powodują, że zmienia się struktura zapasów: coraz większy udział ma w niej węgiel energetyczny. Węgiel koksowy dobrej jakości bez problemu lokujemy na rynkach, kłopot mamy z gorszymi gatunkami, odbiorców na ten produkt trzeba szukać. Bardzo dużo węgla przerabiamy na koks we własnych koksowniach i taki przetworzony produkt eksportujemy. Naszym naturalnym rynkiem jest rynek europejski, ale wobec spowolnienia obecnie posiłkujemy się eksportem zamorskim, eksportujemy między innymi do Brazylii i Indii. Przy okazji produkcji koksu zarabiamy też na sprzedaży substancji węglopochodnych.

Cięcie kosztów będzie dotyczyło także inwestycji?
Chcemy około roku 2015 zwiększyć produkcję węgla do 14 milionów ton, w tym celu musimy odtwarzać bieżący front i realizować inwestycje strategiczne. Zakres inwestycji musi być zrealizowany, natomiast staramy się optymalizować koszty. Tak będzie w przypadku górniczej części Grupy, w części koksowniczej prowadzić będziemy jedynie działania odtworzeniowe. Produkcja nie będzie zwiększana, bo rynek europejski nie wchłonie większej ilości koksu.

Realizując inwestycje, Spółka będzie sięgać po finansowanie zewnętrzne?
Na razie sytuacja nas do tego nie zmusza, jesteśmy w stanie sami generować środki na finansowanie procesu inwestycyjnego. Zachęcamy natomiast firmy funkcjonujące w ramach energetycznej części Grupy do sięgania po środki zewnętrzne, ponieważ banki chętniej finansują projekty energetyczne.

Zbliża się Barbórka. Czego potrzebują polscy górnicy i polskie górnictwo?
Najbardziej spokoju i bezpiecznej pracy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej

Zbigniew Bryja: Każdy z nowych szybów to koszt rzędu około 3 miliardów złotych

Rozmowa ze Zbigniewem Bryją, wiceprezesem zarządu ds. rozwoju KGHM Polska Miedź