Solidarność z 1980 roku to coś więcej niż tylko związek zawodowy

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

- Te 40 lat pokazuje przede wszystkim, że rzeczy wywalczone w 1980 roku nie są dane raz na zawsze. O rezultaty tamtej rewolucji Solidarności trzeba dbać - przestrzega Andrzej Sznajder

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Jak rodziła sie Solidarność? Dlaczego utworzenie wolnego związku zawodowego w państwie komunistycznym było takie trudne? Na te inne pytania odpowiada Andrzej Sznajder, dyrektor oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach. 

Rok 2020 to rok 40. urodzin NSZZ Solidarność. Co to tak naprawdę oznacza i jak narodziła się Solidarność?
40 lat to prawie epoka, wziąwszy pod uwagę wydarzenia, które rozegrały się od narodzin Solidarności po sytuację, w której dziś się znajdujemy, w suwerennej Polsce. Narodziny Solidarności oznaczały bardzo znaczący wyłom w systemie totalitaryzmu komunistycznego. Z początku był to tylko postulat utworzenia niezależnych związków zawodowych, czy też, jak je nazywano – wolnych związków zawodowych – czyli pozostających poza kontrolą władzy komunistycznej. Faktycznie jednak narodziny tego związku dały początek potężnemu ruchowi społecznemu. Solidarność, ta powstała w roku 1980, niemal od razu stała się czymś daleko więcej niż tylko związkiem zawodowym. To był potężny społeczny ruch wolnościowy i dziś to w pełni widzimy. W sposób oczywisty dała początek dążeniu do suwerennego państwa polskiego. Choć słowa „niepodległość” czy „suwerenność” jeszcze wtedy nie były głośno wyrażane. 

W postulatach komitetów strajkowych były rzeczy, które dla współczesnego społeczeństwa wydają się oczywiste. Dlaczego tak dużo wysiłku było potrzebne, aby ówczesną władzę do nich przekonać i jak udało się tego dokonać?
21 postulatów gdańskiego międzyzakładowego komitetu strajkowego tak naprawdę nie zostało zrealizowanych w pełni do dziś, a o niektóre, jak np. wolne soboty czy niedziele, znowu trzeba się upominać. Te 21, ale tak naprawdę o wiele więcej postulatów zgłaszanych przez setki strajkujących zakładów pracy, dotyczyło jednak w większości spraw socjalno-bytowych, wynagrodzeń, warunków pracy, dostępu do mieszkań, przedszkoli, wielu innych życiowych spraw.

Te najważniejsze jednak dotyczyły swobody organizowania się w związek zawodowy, ograniczenia cenzury, możliwości swobodnego wypowiadania się, swobody wyznawania religii. To te właśnie postulaty stanowiły cios w monolit tamtego systemu, którego istotą była pełna kontrola władzy politycznej nad życiem obywateli. Nie tylko nad sferą publiczną, ale także prywatną. Pojawienie się niezależnego związku zawodowego, niezależnej prasy związkowej, transmisja radiowa niedzielnej mszy św. – dziś z pozoru niewiele znaczących – podważyło fundamenty tamtej władzy. Najważniejsze jednak: ludzie przekonali się, że nie ma spraw przegranych, jeśli zawalczyć o nie solidarnie. 

Nie tylko w Polsce…
Wiemy to już dziś z wielu źródeł, że chwilę później to, co wydarzyło się w Polsce, mocno zaniepokoiło władze państw komunistycznych, bloku komunistycznego z Moskwą włącznie. 

Od końca wojny opozycja antykomunistyczna w Polsce przybierała różne, czasem bardzo radykalne formy. Jak wytłumaczyć młodym ludziom, dlaczego utworzenie wolnego związku zawodowego w państwie komunistycznym było takie trudne i dlaczego akurat ten sposób walki okazał się najbardziej skuteczny?
Dzisiaj szalenie trudno jest to sobie wyobrazić, że nie można było założyć związku zawodowego lub stowarzyszenia. Ale naprawdę tak było: w systemie komunistycznym obywatelom nie pozwalano organizować się w sposób, który pozostawałby poza kontrolą państwa. Nawet jeśli takie próby podejmowano, skazane były one na niepowodzenie, chociażby z tego powodu, że nie było sposobu publicznego komunikowania poglądów innych niż te, na które pozwalała władza. Przykładem może być Kazimierz Świtoń, który jako pierwszy w Polsce podjął taką próbę w 1978 roku i założył w Katowicach Wolne Związki Zawodowe.

To wywołało wściekłość władz i niesłychanie brutalną reakcję aparatu bezpieczeństwa, wymierzoną przeciwko niemu, jego najbliższym współpracownikom i rodzinie. Gdyby nie rychłe narodziny Solidarności, przypuszczam, że dziś o Kazimierzu Świtoniu nikt by nie wiedział. Dla życia społecznego w komunizmie bardzo charakterystyczne było przekonanie, że nie da się zmienić świata, że nie od nas, zwykłych ludzi, cokolwiek zależy, że o wszystkim decydują jakieś wyższe siły. Pokolenie Solidarności przełamało ten stereotyp myślenia i wyrwało się z pułapki rezygnowania z marzeń o wolności. I to jest właśnie fenomen Solidarności. Ta postawa zrodziła się już w czasie pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. W spotkaniach z papieżem uczestniczyło wtedy prawie dziesięć milionów ludzi. Jak powiedział prof. Marcin Król – „myśmy się wtedy policzyli” i zobaczyliśmy, ilu nas jest, podobnie myślących i niegodzących się na system komunistyczny. 

Zbyt oczywiste byłoby pytanie, co zawdzięczamy tamtym wydarzeniom, ale czy pana zdaniem ideały, które towarzyszyły tamtemu, walczącemu o wolność pokoleniu, pozostały w społeczeństwie i ta walka nie została zmarnowana?
Te 40 lat pokazuje przede wszystkim, że rzeczy wywalczone w 1980 roku nie są dane raz na zawsze. O rezultaty tamtej rewolucji Solidarności trzeba dbać, trzeba je pielęgnować, a czasami wręcz w zdecydowany sposób zawalczyć. O tyle one są dostrzegalne i z nich korzystamy, o ile sami o te sukcesy Solidarności zadbamy. Pojęcia fundamentalne dla tamtego pokolenia to swoboda organizowania się, wolność słowa i wyznania.

Dziś z tych swobód korzystamy. Mamy suwerenne państwo polskie, nie musimy w decydowaniu o swoich sprawach pytać Moskwy – czy na przykład  zgadza się na wymianę premiera, prezydenta. W kluczowych dla państwa sprawach decydujemy i rządzimy się sami. Lepiej lub gorzej, ale sami. My o tym decydujemy, nawet jeśli się o to kłócimy. To, że się możemy pokłócić, też jest dobrym owocem tamtych wydarzeń.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Samorządy pięciu województw i największych miast wspólnie domagają się gwarancji unijnego wsparcia po 2027 r.

Przedstawiciele regionów przejściowych i warszawskiego stołecznego – województw mazowieckiego, dolnośląskiego, pomorskiego, śląskiego i wielkopolskiego oraz Warszawy, Gdańska, Katowic, Poznania i Wrocławia – przyjęli wspólne stanowisko w sprawie przyszłych zasad finansowania polityki spójności UE. Samorządy chcą, by w perspektywie 2028–2034 nie zabrakło adekwatnych środków dla regionów, które statystycznie „awansują”, ale wciąż mają duże potrzeby inwestycyjne.

Program 800 plus do zmiany? Domański: Nie ma żadnych planów

Nie ma żadnych planów zmian w programie 800 plus - poinformował w poniedziałek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.

Skarbówka licytuje dużą nieruchomość. Teren pod usługi, produkcję lub mieszkania

Urząd Skarbowy w Sosnowcu licytuje 2-hektarową nieruchomość położoną blisko centrum miasta. Teren przeznaczony jest pod budownictwo usługowe i przemysłowe, ale można postawić tu również bloki mieszkalne. Wartość przedmiotu sprzedaży to niemal 9 mln zł.

To już prawie koniec remontu stacji kolejowej w Mysłowicach. Mocno się zmieniła

Polskie Linie Kolejowe kończą remont stacji kolejowej Mysłowice. Ma on zwiększyć komfort i bezpieczeństwo pasażerów podróżujących z Mysłowic do Katowic, Krakowa i Oświęcimia.