Solidarność: To nie tak miało być

fot: Jarosław Galusek

Przeciwko bezczynności rządu w walce z kryzysem i lekceważeniu przez rządzących dialogu społecznego protestowali związkowcy w Katowicach

fot: Jarosław Galusek

+30 Zobacz galerię

Galeria
(33 zdjęć)

Chóralnym odśpiewaniem pieśni Jana Pietrzaka „Żeby Polska była Polską” zakończyła się czwartkowa manifestacja zorganizowana w Katowicach przez Śląsko-Dąbrowską „Solidarność”. W kilkugodzinnej demonstracji uczestniczyło kilka tysięcy osób. Przyjechali na nią związkowcy ze stoczni w Szczecinie i Gdańsku. Dołączyły inne centrale związkowe, między innymi OPZZ, Związek Zawodowy Górników, Sierpień 80 oraz związkowcy z Czech, Słowacji i Włoch. Organizatorzy przed protestem spodziewali się, że do Katowic przyjedzie 10 tys. osób.

Manifestacja rozpoczęła się o godz. 15.30. Pierwsi uczestnicy gromadzili się jednak pod Spodkiem już od godziny 14. Stamtąd barwny pochód, Aleją Korfantego, a następnie ulicami Jana, Kochanowskiego i Jagiellońską, wyruszył pod Śląski Urząd Wojewódzki.

Akcja miała być protestem przeciwko bezczynności rządu w walce z kryzysem i lekceważeniu przez rządzących dialogu społecznego. Nieprzypadkowo zorganizowano ją w rocznicę pierwszych częściowo wolnych wyborów z 1989 roku.

- Dzisiejszy dzień to nie jest święto Solidarności, bo my je obchodzimy 31 sierpnia pod stocznią lub 3 września w Jastrzębiu. Dzisiaj jest święto władzy. Ta władza wybrała się 20 lat temu przy pomocy robotników i intelektualistów i przede wszystkim związku „Solidarność”. A teraz mają czelność mówić, co nam wypada. To tutaj z nami powinni być rządzący, tu powinien być Lech Wałęsa. Rząd traktuje związki zawodowe przedmiotowo, przykładem na to jest ostatni konflikt w Jastrzębskiej Spółce Węglowej– mówił Piotr Duda szef Śląsko-Dąbrowskiej \"Solidarności\".

- Co przez ostatnich 20 lat zrobili dla społeczeństwa politycy, którzy doszli do władzy na plecach robotników? Wszyscy mają obrzydliwą cechę: w mniejszym lub większym stopniu przeszkadzał im Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” – dodał lider górniczych związków Dominik Kolorz.

Demonstracja miała wyjątkowo barwną oprawę. Na jej czele szła orkiestra górnicza z dawnej kopalni „Miechowice”. Związkowcy oprócz transparentów nieśli husarskie skrzydła, karykatury polityków i balony, ciągnęli makietę przedstawiającą Titanica, na którego burcie wypisano nazwy upadających branż. W środku pochodu jechała ciężarówka z napisem „Platforma cudów”, z głośników płynęła muzyka z lat 80. Pod koniec demonstracji Piotr Duda wezwał obecnych do wysyłania sms-ów do marszałka Stefana Niesiołowskiego, którego numer telefonu wypisany został na transparencie. Zaapelował też do mediów o przekazywanie rzetelnych informacji o proteście.

W galerii: Manifestacja związkowa w Katowicach w 20-lecie wyborów 4. czerwca 1989r. (zdjęcia Jarosław Galusek - Trybuna Górnicza)


MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.

Żyjemy na śladach górnictwa i to się w naszym regionie nie zmieni

Rozmowa z MARTĄ TOMCZOK, prof. dr hab. Uniwersytetu Śląskiego