Solidarność przeciwko pracy przymusowej

Czym jest handel ludźmi, w jaki sposób pomagać ofiarom pracy przymusowej i jaka jest rola związków zawodowych w zwalczaniu tych zjawisk – to tematy, na jakie rozmawiać będą uczestnicy forum prawników NSZZ Solidarność, rozpoczynającego się dziś w Warszawie – poinformował portal nettg.pl rzecznik prasowy przewodniczącego związku Wojciech Gumułka.

- Handel ludźmi i praca przymusowa to nie tylko zamach na prawa człowieka, ale i prawa pracowników – mówi Joanna Unterschütz z NSZZ Solidarność, jedna z prelegentek forum. – Solidarność coraz aktywniej zajmuje się tą tematyką. Ofiarami pracy przymusowej są nie tylko Polacy oszukani w krajach Europy Zachodniej. Coraz częściej spotykamy się też z wykorzystywaniem w naszym kraju pracowników ze Wschodu. Solidarność – największy w kraju związek zawodowy – nie może przechodzić obok tego zjawiska obojętnie - dodaje.

W konferencji wezmą udział przedstawiciele związków zawodowych, rządu, policji, straży granicznej i pozarządowych organizacji zajmującej się zwalczaniem handlu ludźmi. Gościem spotkania będzie Jeroen Beirnaert z Międzynarodowej Konfederacji Związków Zawodowych.

Forum związkowych prawników NSZZ Solidarność odbędzie się w dniach 18-19 stycznia w Warszawie w Centrum Partnerstwa Społecznego (ul. Limanowskiego 23).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.