Śmiertelny wypadek w kopalni Bogdanka
Zmarły jest 14. w tym roku śmiertelną ofiarą wypadków w polskim górnictwie węgla kamiennego i 20. w całym polskim przemyśle wydobywczym. Był żonaty, osierocił dwoje dzieci. W kopalni pracował od 20 lat.
Rzecznik prasowy kopalni Grzegorz Gawroński powiedział, że do wypadku doszło ok. 8 rano. Pracownik znajdował się wówczas w wyrobisku na poziomie głównym kopalni. Wpadł pod jeżdżącą tam kolejkę.
- Do wypadku doszło 960 metrów pod ziemią, w kamiennym wyrobisku transportowym. Na idącego na swoje stanowisko pracy elektromontera najechała podziemna kolejka, wioząca pracowników – powiedział Adam Mirek z Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) w Katowicach.
Wiadomo, że mężczyzna nie powinien przebywać na trasie podziemnej kolejki. Dlaczego się tam znalazł, wyjaśni prowadzone postępowanie. - Wiele wskazuje na to, że pracownik nie zachował należytej ostrożności – ocenił Mirek.
Przypomniał, że wypadki przy podziemnym transporcie należą do najczęstszych w kopalniach, skutkujących śmiercią górników.
Okoliczności i przyczyny zdarzenia bada prokuratura oraz organy nadzoru górniczego: Okręgowy Urząd Górniczy w Lublinie i Wyższy Urząd Górniczy w Katowicach. Był to pierwszy w tym roku śmiertelny wypadek w Bogdance. Wcześniej górnicy ginęli głównie w śląskich kopalniach.
Do największego w tym roku wypadku w górnictwie doszło blisko dwa miesiące temu w kopalni Borynia w Jastrzębiu Zdroju, gdzie wybuch metanu zabił sześciu górników - czterej zginęli na miejscu, dwaj inni zmarli później w szpitalach. 17 górników zostało rannych.
Według WUG, od początku roku do końca czerwca w całym polskim górnictwie doszło łącznie do 1593 różnych wypadków, z czego 1220 w kopalniach węgla kamiennego; poszkodowanymi w 240 z nich byli pracownicy zatrudnionych w kopalniach prywatnych firm usługowych. 16 wypadków miało miejsce w górnictwie kopalin pospolitych.