Słowacja grozi renacjonalizacją gazociągów
- Rząd jest gotowy przejąć ponownie pod państwową kontrolę gazowniczą firmę SPP - zapowiedział w piątek Fico i dodał, że może zwrócić inwestorom zapłatę za akcje SPP. W 2002 r. francuski Gaz de France i niemiecki E.ON Ruhrgas wyłożyły 2,7 mld dol. za 49 proc. akcji SPP i prawo do zarządzania firmą, która jest właścicielem gazociągów transportujących 70 proc. gazu eksportowanego z Rosji na Zachód. Do konsorcjum kupującego słowackie rury należał też Gazprom, ale nie objął zarezerwowanych dla niego udziałów - napisala \"Gazeta Wyborcza\".
Propozycja Fico wywołała szok, bo od stycznia Słowacja ma wejść do strefy euro, zacieśniając związki z UE. - To populizm w stylu Hugo Chaveza, za którym stoją ekonomiczna ksenofobia i nastroje antykapitalistyczne. Wiarygodność Słowacji spadnie - ocenił Grigorij Meseznikow, szef słowackiego Instytutu Spraw Publicznych.
Fico już zapowiadał, że będzie wywłaszczać firmy energetyczne, jeśli skorzystają z przyjęcia przez Słowację euro do podniesienia cen. A SPP w tym tygodniu zwróciło się o zatwierdzenie podwyżki cen gazu prawie o 20 proc. - Jeśli nie podobają się wam interesy, jakie robicie na Słowacji, to idźcie gdzie indziej - zwrócił się Fico do wspólników SPP, przypominając, że w 2007 r. firma miała zysk 3 mld dol.
To zamieszanie może być wodą na młyn inwestorów wspierających budowę rur Nord Stream i South Stream, które mają dostarczać rosyjski gaz na Zachód przez Bałtyk i Morze Czarne, omijając dotychczasowe szlaki tranzytu przez Polskę, Ukrainę i Białoruś.