Śledztwo w sprawie oszustw przy obrocie stalą

Ponad 1 mln 250 tys. zł podatku VAT stracił Skarb Państwa na fikcyjnym obrocie wyrobami stalowymi. Śledztwo w tej sprawie, w której ustalono pięcioro podejrzanych, prowadzi krakowska prokuratura okręgowa - ujawniła w środę rzeczniczka tej prokuratury Bogusława Marcinkowska.

- Dodatkowa strata Skarbu Państwa wskutek wystawiania faktur pozorujących nabycie stali wynosi ok. 1 mln 300 tys. zł - powiedziała Marcinkowska.

Jak wynika z ustaleń prokuratury, zorganizowana grupa przestępcza, w skład której wchodziło m.in. pięcioro podejrzanych, od kwietnia 2005 roku do końca 2006 roku handlowała wyrobami stalowymi posługując się podrobionymi dokumentami, które potwierdzały, że stal wywieziono z Polski.
Działalność grupy była nastawiona przede wszystkim na zaniżenie należnych kwot podatku VAT wobec Skarbu Państwa.

Mechanizm przestępstwa polegał na tym, że osoby kierujące grupą wykorzystywały pełnomocnictwa udzielone im przez firmy spoza Polski i dokonywały zamówień wyrobów stalowych w polskich hutach, deklarując ich wywóz poza Polskę. Dzięki temu w cenie stali stawka VAT była zerowa.

W rzeczywistości towar był sprzedawany odbiorcom na terenie Polski. Hutom, od których podejrzani kupowali stal, przedstawiano dokumenty poświadczające nieprawdę, że stal opuściła Polskę. Następnie zaś, w celu stworzenia pozorów legalnego nabycia towaru przez firmy głównych podejrzanych, wykorzystywano faktury wystawione przez inne, legalnie działające spółki.

W środę na wniosek prokuratury do aresztu trafiła trójka podejrzanych w tej sprawie. Wobec dwójki pozostałych zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze.

Czterem podejrzanych grozi kara pozbawienia wolności do lat 10, jednemu - do lat 8. Śledztwo ma charakter rozwojowy.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.