Śląskie: rodzi się (przed wyborami) polityka... rowerowa

fot: Andrzej Bęben/ARC

Białystok poszedł w ślady, m.in. Warszawy, w której rowery miejskie można pożyczać już od przeszło roku...

fot: Andrzej Bęben/ARC

Trzy dokumenty, na których miałby oprzeć się rozwój komunikacji rowerowej w 13 miastach aglomeracji katowickiej, kończy przygotowywać zrzeszający je Górnośląski Związek Metropolitalny (GZM). Dotyczą one: jednolitych standardów, sieci wypożyczalni i sieci tras.

Jak poinformował w środę (29 października) przewodniczący GZM i prezydent Świętochłowic Dawid Kostempski, powstał już dokument zawierający m.in. wskazówki i rozwiązania dotyczące ujednolicenia polityki i infrastruktury rowerowej. Niemal gotowa jest analiza możliwości uruchomienia wypożyczalni rowerów publicznych pod szyldem GZM. Kończy się praca nad "Metropolitalnym studium systemu tras rowerowych dla GZM", które ma skoordynować sieć powiązań rowerowych między miastami.

Łączny koszt tych trzech dokumentów to 210 tys. zł.

Jak akcentował Kostempski, elementy polityki rowerowej w regionie wdrażały dotąd tylko częściowo poszczególne samorządy. Obok budowy niepowiązanych zwykle między miastami dróg rowerowych - często o charakterze bardziej rekreacyjnym niż komunikacyjnym - tylko czasowo powstawały np. wypożyczalnie rowerów (np. w Katowicach w wakacje lub przy okazji festiwali).

Tymczasem - obok szybkiego rozwoju tego typu systemów w Europie Zachodniej - np. system wypożyczalni w Warszawie już liczy ok. 2,5 tys. rowerów publicznych (docelowo nawet 10 tys.); podobne, na mniejszą skalę, rozwija wiele innych polskich samorządów.

Kostempski podkreślił, że kluczowe dla powszechnej promocji roweru jako środka transportu miejskiego byłoby wdrożenie "Koncepcji Metropolitalnego Systemu Wypożyczalni Rowerów Publicznych". Dokument ten proponuje m.in. ramy organizacyjne i finansowe dla stworzenia takiego systemu oraz zawiera m.in. techniczne wytyczne dotyczące stacji wypożyczalni, ich liczby czy rozmieszczenia.

Dokument zakłada m.in. wybór komercyjnego operatora systemu, nazwanego roboczo GZM Bike. Cały system opracowano w dwóch wariantach - w docelowym, przewiduje lokalizację 1525 stacji i ponad 10,5 tys. rowerów, a w pośrednim - 1294 stacje i ponad 7 tys. rowerów (we wszystkich 13 miastach Metropolii Silesia, jak nazywają teren GZM władze Związku).

Jednorazowy koszt inwestycyjny związany ze stałą infrastrukturą systemu (bez rowerów, które dostarczałby operator) miałby wynieść dla wszystkich miast łącznie odpowiednio ok. 37 mln zł lub 22,7 mln zł. Wszystkie koszty zarządcze ponoszone przez operatora - wraz z jego godziwym zyskiem - wynieść miałyby przez pięć lat odpowiednio 97,5 mln zł i 49,6 mln zł.

Jednym z doradców pracujących opracowaniu dotyczącym sieci wypożyczalni był Olivier Schneider, francuski ekspert ds. polityki rowerowej z Europejskiej Federacji Cyklistów. Jak akcentował w środę, odpowiednio gęsty i przemyślany system wypożyczalni rowerów jest najlepszym sposobem na szybki skok w rozwoju komunikacji rowerowej.

- Chodzi nie tylko o to, że dajemy nowe narzędzie, ale też to, że legitymujemy rower, jako równoważny środek transportu tak, jak samochód, jak transport zbiorowy, jak chodzenie pieszo. Dzięki temu mamy efekt lewarowania, że każda osoba na rowerze publicznym to są kolejni rowerzyści na swoich rowerach prywatnych - wyjaśniał Schneider.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.