Śląskie: potrzeba milionów na likwidację największej bomby ekologicznej

fot: Maciej Dorosiński

Prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, Andrzej Pilot, wskazuje, że środki z Funduszu mogą być przeznaczone wyłącznie na likwidację zagrożeń środowiskowych na terenach będących we władaniu Skarbu Państwa lub samorządu. Fundusz dotąd przeznaczył na neutralizację odpadów po zakładach 70 mln zł i deklaruje dalsze wsparcie, ale to nie wystarczy.

fot: Maciej Dorosiński

Ponad 100 mln zł potrzeba jeszcze na unieszkodliwienie toksycznych pozostałości po dawnych Zakładach Chemicznych Tarnowskie Góry. Problemem jest nie tylko brak środków, ale także skomplikowany stan prawny, uniemożliwiający zakończenie trwających od lat 90. ub. wieku działań.

Odpady po zlikwidowanych zakładach od lat określane są mianem największej na Górnym Śląsku bomby ekologicznej. Na likwidację zagrożenia wydano już 230 mln zł, unieszkodliwiając ponad milion metrów sześciennych odpadów. Do neutralizacji pozostało jeszcze 425 tys. m sześc. odpadów, w tym 272 tys. m sześc. na terenach prywatnych.

Sytuacja własnościowa jest jednym z problemów w pozyskaniu środków. Prezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, Andrzej Pilot, wskazuje, że środki z Funduszu mogą być przeznaczone wyłącznie na likwidację zagrożeń środowiskowych na terenach będących we władaniu Skarbu Państwa lub samorządu. Fundusz dotąd przeznaczył na neutralizację odpadów po zakładach 70 mln zł i deklaruje dalsze wsparcie, ale to nie wystarczy.

Starostwo Powiatowe w Tarnowskich Górach złożyło wnioski o sfinansowanie unieszkodliwienia odpadów do funduszy ochrony środowiska: narodowego i wojewódzkiego, ubiega się również o środki unijne. Jednak wnioski te dotyczą prac przewidywanych do wykonania jedynie na gruntach Skarbu Państwa, ponieważ w obecnym stanie prawnym nie ma innej możliwości.

Sytuację komplikuje status prawny Zakładów Chemicznych Tarnowskie Góry. Są one podmiotem gospodarczym, którego likwidacja uznana została za zakończoną, ale nie zostały wykreślone z Krajowego Rejestru Sądowego, czyli w świetle prawa są traktowane jak wciąż działający podmiot, w dodatku obciążony 3,5-milionowym długiem i postępowaniem komorniczym - to przyczyna, dla której nie nastąpiło wykreślenie z rejestru.

Jeżeli zakłady przestaną figurować w KRS, posiadaczem wszystkich odpadów - również tych zalegających na gruntach prywatnych - stałby się Skarb Państwa, reprezentowany przez starostę. Na przeszkodzie stoi jednak zadłużenie dawnych Zakładów Chemicznych i prowadzona egzekucja komornicza z nieruchomości Skarbu Państwa, na których zalegają toksyczne odpady.

W ubiegłym roku tarnogórski poseł Tomasz Głogowski zwrócił się do ministra finansów z wnioskiem o uregulowanie przez Ministerstwo Finansów należności Zakładów Chemicznych wobec wierzyciela; otrzymał odpowiedź, że nie jest to możliwe, dopóki dłużnik nie jest wykreślony z KRS. Stąd rozwiązaniem tej sytuacji mogłaby być tylko zmiana przepisów.

Według przedstawicieli tarnogórskiego starostwa, aby możliwe było kompleksowe unieszkodliwienie wszystkich odpadów, konieczne jest uregulowanie przez państwo zobowiązań Zakładów Chemicznych wobec przedsiębiorstwa Enpol, umorzenie postępowań komorniczych (starosta nie może bowiem pozyskać środków w sytuacji wszczętych egzekucji), wykreślenie zakładów z KRS (otworzy to drogę do przekazania staroście odpadów z terenów prywatnych) oraz uregulowanie stanu formalno-prawnego odpadów zlokalizowanych na zwałowisku nr 1.

Wszystkie te działania wymagają zmiany przepisów, głównie ustawy o gospodarce nieruchomościami, aby umożliwić wywłaszczenie gruntów, gdzie zalegają odpady niebezpieczne. Potrzebne jest też zaangażowanie instytucji centralnych.

- Zamierzam organizować spotkania robocze, których efektem ma być wypracowanie wspólnego stanowiska i podjęcie inicjatyw na szczeblu centralnym. Rozważam m.in. pomysł podjęcia działań zmierzających do wywłaszczenia prywatnych gruntów, na których zalegają niebezpieczne odpady - poinformował starosta tarnogórski Józef Burdziak.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Prace naprawcze na estakadzie w Chorzowie do 4 czerwca

Na 4 czerwca br. planowane jest zakończenie robót naprawczych na chorzowskiej estakadzie, które mają umożliwić czasowe i ograniczenie wykorzystanie obiektu. Na kolejne dni zakładane są prace związane ze wznowieniem ruchu pojazdów, w tym komunikacji miejskiej pod obiektem.

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.