Śląskie: Hala Gliwice jest już w pełni zadaszona

1438767527 hala

fot: hala.gliwice.eu

Konstrukcję dachu Hali Gliwice, wyglądem przypominającego końskie siodło, tworzy żelbetowy ring opierający się na 40 słupach, na którym rozciągnięto 58 stalowych lin - 29 głównych (w osi wschód-zachód) i tyle samo naprężających (w osi północ-południe)

fot: hala.gliwice.eu

Powstająca w Gliwicach jedna z największych hal widowiskowo-sportowych w Polsce jest już w pełni zadaszona. Na stropie hali treningowej zakończono też układanie tzw. akustycznego tynku, a w części fitness - budowę aluminiowo-szklanej fasady.

Jak przypomniało biuro prasowe gliwickiego magistratu, konstrukcję dachu Hali Gliwice, wyglądem przypominającego końskie siodło, tworzy żelbetowy ring opierający się na 40 słupach, na którym rozciągnięto 58 stalowych lin - 29 głównych (w osi wschód-zachód) i tyle samo naprężających (w osi północ-południe).

Powierzchnia dachu to 16,5 tys. m kw. Prace związane z zadaszeniem hali trwały ponad dwa miesiące.

Na stropie przylegającej do hali głównej hali treningowej zakończyło się też układanie akustycznego tynku o właściwościach dźwiękochłonnych; w części fitness ukończono budowę aluminiowo-szklanej fasady.

Kolejne prace związane są m.in. z wykończeniem fasady budynku głównego i dokończeniem robót murowych.

Na cały kompleks składają się: hala główna (z widownią na ponad 13,7 tys. miejsc), hala treningowa (niespełna 1,2 tys. miejsc), centrum SPA i zewnętrzny garaż wielopoziomowy. Hala główna ma umożliwiać zawody sportowe rangi międzynarodowej w szeregu dyscyplin. Obiekt jest też przystosowany do imprez wystawienniczych i targowych, estradowych, społeczno-politycznych czy komercyjnych.

Wiosną br. gliwiccy radni przyjęli uchwałę intencyjną ws. wniesienia aportem hali do Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Gliwicach. Miasto argumentowało m.in., że przekazanie obiektu umożliwia m.in. skuteczne odzyskiwanie podatku VAT - docelowo ponad 70 mln zł. Wodociągowa spółka już wcześniej była menedżerem tego kontraktu i prowadzi budowę hali.

Wiosną tego roku gliwiccy radni zdecydowali też o podwyższeniu kapitału PWiK poprzez wniesienie aportem 40 mln zł. Środki te mają trafić na wyposażenie hali. Według samorządu przygotowując przetarg na budowę obiektu świadomie zdecydowano, aby wyłączyć z niego elementy, które wobec postępu technicznego czy zmian w prawie mogą po kilku latach budowy okazać się nieaktualne.

Choć wartość budowy hali wynikająca z przetargu to 321 mln zł brutto, po odzyskaniu VAT i uwzględnieniu wyposażenia obiektu, łączny koszt powinien być niższy niż 300 mln zł.

Pierwotnie hala w Gliwicach miała powstać przy udziale środków UE. Unijny projekt wzbudzał kontrowersje; zastrzeżenia zgłaszała m.in. Komisja Europejska. W 2013 r. zarząd woj. śląskiego ogłosił rozwiązanie umowy o 141 mln zł dotacji. Gliwice nie zgodziły się z tym; sprawa trafiła do sądu. Jeżeli projekt ostatecznie nie dostanie środków UE, miasto sfinansuje halę m.in. z kredytów, środków własnych, a także 15 mln zł dotacji z resortu sportu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Prace naprawcze na estakadzie w Chorzowie do 4 czerwca

Na 4 czerwca br. planowane jest zakończenie robót naprawczych na chorzowskiej estakadzie, które mają umożliwić czasowe i ograniczenie wykorzystanie obiektu. Na kolejne dni zakładane są prace związane ze wznowieniem ruchu pojazdów, w tym komunikacji miejskiej pod obiektem.

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.