Śląskie: 25-letni górnik zginął w kopalniMysłowice\"
Zmarły górnik był kawalerem. Jest 11. w tym roku śmiertelną ofiarą wypadku w polskim górnictwie węgla kamiennego i 15. w całym polskim przemyśle wydobywczym.
Pięcioosobowa brygada pracowała przy zbrojeniu ściany wydobywczej 500 metrów pod ziemią. Na razie nie wiadomo, dlaczego doszło do oberwania skał, które przysypały chodnik na odcinku ok. 10 metrów. Eksperci biorą pod uwagę zarówno przyczyny naturalne, jak i błąd w sztuce górniczej.
- Jeszcze w piątek w miejscu wypadku odbędzie się wizja lokalna z udziałem przedstawicieli kopalni i nadzoru górniczego. Liczymy, że oględziny pomogą w wyjaśnieniu okoliczności tego wypadku - powiedziała PAP rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) w Katowicach, Edyta Tomaszewska.
Prezes Katowickiego Holdingu Węglowego (KHW), do którego należy kopalnia, Stanisław Gajos, ocenił, że na razie jest zbyt wcześnie na stawienie hipotez co do przyczyn wypadku. Zadeklarował udzielenie niezbędnej pomocy rodzinie ofiary.
W akcji ratowniczej uczestniczyły cztery zastępy ratowników górniczych, którzy musieli przedzierać się przez rumowisko skalnych odłamków. Po ok. czterech godzinach pracy zobaczyli ciało górnika; mężczyzna nie dawał oznak życia. Godzinę później udało się go odkopać, a lekarz stwierdził zgon.
Do wypadku doszło przy ścianie wydobywczej dopiero przygotowywanej do uruchomienia. Brygada górników zbroiła ją. Jak powiedział PAP główny inżynier bhp w kopalni, Grzegorz Pelon, wydobycie węgla ze wszystkich czynnych ścian wydobywczych w tym zakładzie odbywa się bez zakłóceń.
Kopalnia \"Mysłowice\" to jeden z tzw. ruchów górniczych kopalni \"Mysłowice-Wesoła\", powstałej kilka lat temu z połączenia dwóch samodzielnych zakładów. Należy do Katowickiego Holdingu Węglowego.
13 stycznia tego roku w kopalni \"Mysłowice-Wesoła\", w części należącej do dawnej \"Wesołej\", miał miejsce inny tragiczny wypadek - dwóch górników zginęło, a jeden został ranny. W wyniku samozapalenia węgla w otamowanej części chodnika 665 m pod ziemią doszło tam do zapalenia i wybuchu metanu, który zniszczył tamę izolacyjną i spowodował wypadek zbiorowy.
Do największego w tym roku wypadku w górnictwie doszło miesiąc temu w kopalni \"Borynia\" w Jastrzębiu Zroju, gdzie wybuch metanu zabił sześciu górników - czterej zginęli na miejscu, dwaj inni zmarli później w szpitalach. 17 górników zostało rannych.
13 marca w jastrzębskiej kopalni \"Jas-Mos\" 400 metrów pod ziemią zginął maszynista lokomotywy. Podczas jazdy pociągu towarowego, złożonego z lokomotywy i pięciu wozów do transportu długich materiałów, maszynista wychylił się z kabiny. Udusił się, gdy zwisająca lina docisnęła jego głowę do kabiny.
14 kwietnia w kopalni \"Zofiówka\", także należącej do Jastrzebskiej Spółki Węglowej (JSW), zginął pracownik firmy usługowej \"Progór\". Do wypadku doszło podczas wykonywania tzw. upadowej, czyli pochyłego chodnika z poziomu 900 m do poziomu 1080 m. Nastąpiło oberwanie się brył skalnych, które opadając uderzyły i docisnęły głowę górnika do obudowy chodnika.
Tragicznie rok zaczął się także w górnictwie miedziowym. 2 stycznia w kopalni \"Polkowice-Sieroszowice\" w czasie samowolnego przechodzenia chodnikiem transportowym 740 m pod ziemią górnik odpowiedzialny za wydawanie paliw i olejów został przejechany przez nadjeżdżający pociąg.
22 lutego w kopalni \"Lubin\" maszynista lokomotywy wychylił się z niej i został dociśnięty do wozu stojącego na rozjeździe 610 metrów pod ziemią. Przyczyną zgonu było zmiażdżenie głowy.
8 kwietnia w kopani \"Rudna\", w następstwie wywołanego silnym wstrząsem tąpnięcia, 950 m pod ziemią nastąpiło wyrzucenie materiału skalnego oraz podmuch powietrza, w wyniku czego jeden górnik zginął, a pięciu odniosło obrażenia. Górnicy prowadzili tam roboty związane z wierceniem, kotwieniem i ładowaniem przodków materiałem wybuchowym.
18 czerwca do śmiertelnego wypadku doszło w zajmującej się firmie górnictwa naftowego \"Diament\" w Zielonej Górze. Pomocnik wiertacza spadł z mostka wieżowego na podłogę szybu z wysokości ok. 18 m, doznając śmiertelnych obrażeń.
Według WUG, od początku roku do końca kwietnia w całym polskim górnictwie doszło łącznie do 1281 różnych wypadków, z czego 985 w kopalniach węgla kamiennego; poszkodowanymi w 194 z nich byli pracownicy zatrudnionych w kopalniach prywatnych firm usługowych. 11 wypadków miało miejsce w górnictwie kopalin pospolitych. (PAP)