Śląski Park przejmie teren od Kompanii Węglowej

Władze Śląskiego Parku Przemysłowo-Technologicznego porozumiały się z Kompanią Węglową w sprawie przejęcia 2,5 hektara gruntu wraz z dwoma zabytkowymi willami w Rudzie Śląskiej. O tym przejęciu portal nettg.pl dowiedział się za pośrednictwem „Wiadomości Rudzkich”, które napisały o tej sprawie.

 

W posiadanie tych terenów ŚPP-T wejdzie 20 kwietnia. O ten grunt i wspomniane obiekty zarząd spółki zabiegał już półtora roku temu. Jak mówi prezes ŚPP-T Paweł Błażyca, znajdzie się tam miejsce na stworzenie innowacyjnego ośrodka w dziedzinie architektury i geodezji. W tej chwili studenci Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej opracowują wstępny plan zagospodarowania działki, na której znajdują się zniszczone wille. Jeśli on powstanie, wówczas władze Parku będą mogły starać się o środki pomocowe na jego realizację.


Dodajmy, że ŚPP-T nie ustaje w przygotowywaniu kolejnych terenów dla inwestorów. Z jednej strony są to tereny będące już w posiadaniu spółki, z drugiej - zarząd czyni starania o pozyskanie kolejnych obszarów na poprzemysłowych pozostałościach koksowni „Walenty” i kopalni „Wawel”, które mogą stać się łakomym kąskiem dla inwestorów. A ich sprzedaż przyniesie spółce konkretny zysk finansowy. Dzięki działaniom ŚPP-T kolejne fragmenty zdegradowanego przez lata terenu w Rudzie Śląskiej otrzymają drugie życie.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.