Śląsk: wodociągi zapewniają, że wody pitnej nie zabraknie

fot: Andrzej Bęben/ARC

Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów nie planuje wprowadzenia żadnych ograniczeń w dostawach wody

fot: Andrzej Bęben/ARC

Mimo trwającej suszy nie ma niebezpieczeństwa braku wody pitnej w województwie śląskim - poinformowało w poniedziałek (10 sierpnia) Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów w Katowicach. Zbiorniki - Goczałkowicki i Kozłowa Góra - dysponują wystarczającym zapasem wody.

- Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów nie planuje wprowadzenia żadnych ograniczeń w dostawach wody. System GPW działający w oparciu o 11 ujęć i stacji uzdatniania wody zapewnia ciągłość jej dostaw. W zbiornikach w Goczałkowicach i Kozłowej Górze znajdują się wystarczające zasoby wody do utrzymania pracy systemu wodociągowego, nawet gdyby upały i dni bezdeszczowe utrzymały się jeszcze dłużej - poinformował rzecznik GPW Piotr Biernat.

- Zapas wody jest spory - m.in. ponad 100 mln m sześc. w obu zbiornikach. Tej wody wystarczy na pół roku bezdeszczowej pogody - powiedział Biernat i ocenił, że powstały w ub. wieku system stałego dostępu do wody "sprawdza się".

Biernat poinformował też, że w Zbiorniku Goczałkowickim "poziom wody obniża się dziennie o 1 cm".

- Prowadzone jest tzw. technologiczne spuszczanie niewielkiej ilości wody, które ma na celu podtrzymanie życia biologicznego w rzece Wiśle - podał.

GPW poinformowało ponadto, że w wyniku utrzymujących się wysokich temperatur powietrza i dużych oraz nagłych poborów wody mogą występować "okresowe pogorszenia jakości dostarczanej wody w zakresie parametrów żelaza, manganu, mętności i barwy".

Taka sytuacja miała miejsce w rejonach Bytomia i Piekar Śląskich. Przez kilka dni na magistralach sieci wodociągowej docierającej do miast, gdzie pojawiała się zabrudzona woda, trwały prace mające przywrócić jej odpowiednią jakość.

- Obecnie sytuacja jest opanowana, co nie oznacza, że nie może się to powtórzyć - poinformował Biernat. Dodał, że w wyniku zwiększonych przepływów i zmian w układzie ciśnienia woda była "zabrudzona rdzą".

Każdego dnia Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów SA dostarcza dla ok. 3 mln mieszkańców województwa ponad 400 tys. m sześc. wody. W ciągu roku do odbiorców GPW trafia ok. 140 mln m sześc.

Zbiornik Goczałkowicki to sztuczny zbiornik wodny utworzony na Wiśle w 1956 r. Zajmuje powierzchnię ok. 32 km kw. Zbiornik spełnia dwa podstawowe zadania. Pierwsze z nich to wykorzystywanie jego wód do zaopatrzenia ludności oraz przemysłu Górnego Śląska (woda z Wisły jest ujmowana przez Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i przekazywana do dwóch stacji uzdatniania: w Goczałkowicach i w Strumieniu, a następnie systemem rurociągów magistralnych przekazywana rejonowym odbiorcom). Zbiornik pełni również funkcję przeciwpowodziową.

Zakład Produkcji Wody Kozłowa Góra zasilany jest w wodę z zapory czołowej zbiornika w Świerklańcu. Zbiornik ten został wybudowany w latach 1935-1939 dla celów strategicznych, a w latach 1948-51 dokonano jego adaptacji dla celów wodociągowych. Obecnie woda kierowana jest stamtąd m.in. do północnych krańców Górnego Śląska - Bytomia czy Piekar Śląskich.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Prace naprawcze na estakadzie w Chorzowie do 4 czerwca

Na 4 czerwca br. planowane jest zakończenie robót naprawczych na chorzowskiej estakadzie, które mają umożliwić czasowe i ograniczenie wykorzystanie obiektu. Na kolejne dni zakładane są prace związane ze wznowieniem ruchu pojazdów, w tym komunikacji miejskiej pod obiektem.

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.