Śląsk od podwórka

Od piątku w Muzeum Śląskim oglądać można wystawę prac Marka Idziaszka. Wystawę zorganizowano z okazji 25-lecia pracy artysty, zaliczanego do awangardy twórców nieprofesjonalnych. Idziaszek, były górnik kopalni „Halemba”, jest jednym z niewielu artystów, prezentujących unikatową sztukę malowania na szkle. Z propozycją zorganizowania wystawy wystąpiło Muzeum Śląskie.

Pani Sonia Wilk, zaangażowana w obecny projekt, organizowała przed laty moją pierwszą wystawę w Centrum Kultury w Mysłowicach. Dlatego dzisiejsze wydarzenie jest dla mnie szczególnie miłe – uśmiecha się jubilat.

Artysta opowiada, że obecna wystawa jest dopiero jego trzecim autorskim pokazem. Bronił się przed takimi prezentacjami, żartując, że dla artysty naprawdę ważne są dopiero wystawy pośmiertne.

– Na wystawie oprócz mojej pierwszej i ostatniej pracy obejrzeć można przegląd obrazów na szkle z ostatnich 20 lat. Pierwsza moja praca zatytułowana „Górnik” leżała kilka lat w piwnicy. Przyznam, że trochę się jej wstydziłem – zwierza się.

Ostatnia praca zatytułowana „Sprzedawca węgla” przekazana została w darze Muzeum Śląskiemu. Przedstawiony na niej plener nie jest autentyczny, choć na obrazie znalazły się fragmenty miejskiego pejzażu zapamiętanego przez artystę. Scena sprzedaży węgla podpatrzona została na osiedlu w Goduli, gdzie mieszka Idziaszek. „Górnik” to był obraz eksperymentalny, powstał, gdy Idziaszek trafił do, pracującej pod kierownictwem Władysława Lucińskiego, Grupy Bielszowickiej.

– Pierwszy raz zobaczyłem tam malarstwo naiwne. To było dla mnie coś niesamowitego: kolorystyka, technika malowania. W tym samym czasie jeździłem do Teatru Witkacego w Zakopanem, gdzie zetknąłem się z malarstwem na szkle. Pomyślałem, dlaczego czegoś podobnego nie zrobić na Śląsku?

Autorytetem dla pana Marka był wówczas Krzysztof Webs. Początkujący Idziaszek nie przypuszczał wówczas, że jego obrazy zawisną w galerii tuż obok ulubionego artysty. Idziaszek od ośmiu lat korzysta z uroków emerytury. Twierdzi, że jest bardziej wygodny, niż dawniej, gdy potrafił malować całą noc, a potem iść na całą szychtę do pracy 1000 metrów pod ziemią.

Tematyka pierwszych obrazów związana była ze Śląskiem i kopalnią. W późniejszych latach, w związku z rozmaitymi konkursami, powstawały także prace o tematyce sportowej, czy religijnej. Konkursów i zdobywanych na nich nagród jest zresztą tyle, że trudno spamiętać: pierwsze i drugie nagrody na kilku kolejnych edycjach Rudzkiej Jesieni, kilka nagród i Grand Prix na konkursach im. Pawła Wróbla, Ogólnopolskim Konkursie im. Van Gogha, Ogólnopolskim Konkursie im. Ks. Wujka i wiele innych.

Praca nad każdym z obrazów jest niesamowicie żmudna. Żeby obraz był wiarygodny, autor na początku robi zdjęcia lub szkice interesujących go miejsc. Szkic przenosi na brystol. To ważne, bo brystol w odróżnieniu od zwykłego papieru jest trwałym materiałem i nie niszczy się podczas kilkumiesięcznej pracy nad obrazem. Brystol podkłada się pod szkło i bezpośrednio na nim maluje. Znani z malarstwa na szkle przedstawiciele klasycznej zakopiańskiej szkoły swoje obrazy malują akwarelami. Idziaszek, jako jedyny, maluje farbami olejnymi, takimi, jakimi maluje się na płótnie. Pod szkło podkłada czarny papier i gąbkę, dopiero tak przygotowany obraz oprawia w ramy.

Artysta najbardziej lubi malować to, co widzi. Uwielbia Nikiszowiec, zaludnia go na swoich obrazach postaciami pijaczków i żebraków spotykanych na ulicach. Nie jest to Śląsk z pierwszych stron gazet, raczej od podwórka.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Powstanie tablica upamiętniająca internowanych w Zabrzu-Zaborzu. „Zadbamy o pamięć osób, którym zawdzięczamy wolność"

Jak poinformowała śląsko-dąbrowska "Solidarność", przy bramie prowadzącej do Zakładu Karnego w Zabrzu umieszczona zostanie tablica upamiętniająca osoby internowane po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku. 

Jak Konopnicka odwiedziła hutę, a Żeromski dąbrowskich górników

Przemysłowa Dąbrowa Górnicza kryje wiele literackich tajemnic. W mieście, gdzie przed 100 laty dominowało hutnictwo i górnictwo, regularnie bywali literaci, muzycy czy politycy

Autonomiczne ściany w kopalniach. Najpierw wielkie obietnice, potem likwidacja spółki

Pisałem niedawno o kopalni Jan, czyli pierwszej zautomatyzowanej kopalni węgla kamiennego w Polsce. Kiedyś dużo się o niej mówiło, a ja, ucząc się pilotażu szybowca, zobaczyłem ją z powietrza gdzieś na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku.

Fot glowne 2026 08 13 Nettg 00

Kopalnia Soli „Wieliczka” – jedna wycieczka, setki wrażeń!

Podróże czy edukacja? Połącz jedno i drugie, zabierz swoją klasę na szkolną wyprawę do Kopalni Soli „Wieliczka”. Zamiast lekcji aktywna nauka podczas zwiedzania. Wybierz trasę idealną do wieku uczniów i posiadanej przez nich wiedzy.