Śląsk: kombajnem po skarb III Rzeszy

Siltech zabrze KAJ

fot: Kajetan Berezowski

Zabrzańska kopalnia Siltech najprawdopodobniej w ciągu miesiąca zostanie połączona chodnikiem z wyrobiskami dawnej kopalni Preussen

fot: Kajetan Berezowski

Czy górnicze wyrobiska na granicy Bytomia i Zabrza kryją skarby i dokumenty zdeponowane przez hitlerowców? Historycy twierdzą, że to bardzo prawdopodobne. Sprawę badał również Instytut Pamięci Narodowej. Odpowiedź na to intrygujące pytanie poznamy wkrótce.

Szyb Południowy - Sudschacht - należał niegdyś do kopalni Preussen. Został zbudowany około 1915 r. Pełnił potem funkcję szybu peryferyjnego, wentylacyjnego. Ze starych kronik wynika, że w 1934 r. wyłączono go z ruchu wskutek pożaru. Na początku II wojny światowej władze niemieckie postanowiły szyb ponowie uruchomić. Niebawem w jego sąsiedztwie założono obóz jeniecki, w którym przetrzymywano najpierw polskich żołnierzy, a w późniejszym okresie również radzieckich i brytyjskich. Ogrodzono go i pilnie strzeżono. Według relacji kilku świadków, trzymani w obozie żołnierze zjeżdżali na dół kopalni i wykonywali tam prace. Jakie? Tego do dziś nie udało się ustalić.

- Tragiczna historia obozu rozpoczyna się pod koniec grudnia 1944 roku, podczas srogiej zimy. Niemcy uświadomili sobie, że nie utrzymają przemysłowego Śląska przed nacierającą Armią Czerwoną. Musieli działać szybko. Do obozu przyjechały jedna lub dwie ciężarówki wyładowane skrzyniami. Jeńcy zwozili je w głąb Szybu Południowego. Aby zatrzeć ślady ukrycia skrzyń, hitlerowcy postanowili ich rozstrzelać, a ciała wrzucić w głąb szybu. To jedna z wersji wydarzeń z końca wojny - opowiada Dariusz Walerjański, historyk, badacz dziejów Śląska.

Po wojnie Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce prowadziła w tej sprawie dochodzenie, przesłuchując świadków. Zdaniem Walerjańskiego zachowała się podobno jedna bardzo ciekawa relacja, lecz zeznanie zostało z powodów bezpieczeństwa utajnione. Śledztwo zamknięto w 1980 r. Wznowił je dopiero Katowicki Oddział Instytutu Pamięci Narodowej.

Dokumenty i sztaby złota

- Owszem, prowadzone było śledztwo w sprawie podejrzenia popełnienia zbrodni nazistowskiej, polegającej na zamordowaniu jeńców, przymusowych robotników w kopalni Preussen. Opieraliśmy się między innymi na zeznaniach świadków. Materiały pochodziły z archiwów Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce. Śledztwo jest obecnie zawieszone - wyjaśnia prokurator Dariusz Psiuk.

Jego zdaniem istnieje prawdopodobieństwo, że podziemia dawnej kopalni Preussen, później Miechowice, mogą rzeczywiście kryć gestapowskie dokumenty. Ich ujawnienie mogłoby rzucić nowe światło na wydarzenia, które rozegrały się w tym miejscu pod koniec II wojny światowej, a nawet dać odpowiedź na pytanie, kim byli zamordowani, o których dziś nie wiadomo nic.

- Docieranie do tego typu materiałów leży w zakresie obowiązków Instytutu Pamięci Narodowej - przypomina prokurator Psiuk.

Dariusz Walerjański podziela ten pogląd. Z tajemnicą Szybu Południowego zetknął się ponad 20 lat temu, prowadząc badania dla Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

- Moim zdaniem w skrzyniach mogą być dokumenty dotyczące osób, które kolaborowały z gestapo. Takich dokumentów nigdy się nie niszczy, ponieważ zawsze mogą się przydać. Być może są wśród nich dokumenty dotyczące dystryktu katowickiego. Nie wykluczam również dzieł rzemiosła i sztuki sakralnej zrabowanych ze śląskich muzeów. Niektórzy przypuszczają, że skrzyń było więcej i zostały wypełnione sztabkami złota w ilości kilkunastu ton! Chodzi o depozyty bankowe III Rzeszy. Trudno ocenić, ile w tym prawdy - relacjonuje dalej Walerjański.

Skarb w górniczych rękach

Historia tajemniczych skrzyń została po raz pierwszy nagłośniona w 1968 r., lecz próby ich poszukiwania były podejmowane już w 1952 r. W latach 80. i 90. szyb próbowały spenetrować kilka razy grupy grotołazów. Niestety, bezskutecznie. Jeśli w podziemnych wyrobiskach kopalni Preussen rzeczywiście zdeponowano skarby lub hitlerowskie archiwa, to największe szanse dotarcia do nich mają górnicy z kopalni Siltech. W kierunku Szybu Południowego posuwają się bowiem prace rozpoznawcze, mające na celu dotarcie do tamtejszych pokładów węgla.

Jan Chojnacki, prezes zarządu Siltechu, od dłuższego czasu usiłuje dociec prawdy.

- Zastanawiający jest fakt, że wycofujący się Niemcy zlikwidowali wieżę szybową i całą infrastrukturę na powierzchni. Wygląda to na dobrze przemyślaną robotę, zacieranie śladów i uniemożliwienie dotarcia do podziemi kopalni. Jeśli hitlerowcy rzeczywiście ukryli w tym rejonie cokolwiek, to z całą pewnością do tego dotrzemy - ocenia.

Jego zdaniem zagadka z czasów wojny może doczekać się rozwiązania już na przełomie października i listopada. Wtedy właśnie kombajn drążący chodnik dotrze w pobliże podszybia.

- W odpowiednim czasie powiadomimy IPN i podejmiemy stosowne środki ostrożności - zapewnia szef spółki Siltech.

Warto wiedzieć, że poszukiwanie skarbów nie jest w Polsce zabronione. Trzeba tylko każdorazowo złożyć wniosek w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków, uzasadniając, czego i gdzie chce się szukać. Ze znajdywaniem skarbów sprawa jest prosta. Właścicielem jest państwo i trzeba mu je oddać.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Metropolia przekaże gminom kolejne 25,2 mln zł z Funduszu Odporności

Kolejne 25,2 mln zł trafi do gmin Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii z Funduszu Odporności - zdecydowało zgromadzenie GZM podczas środowej sesji. Większość tej kwoty pokryje koszty organizacji transportu publicznego.

Nie żyje prof. Marian Mitręga. Wieloletni pracownik Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego

Nie żyje prof. dr hab. Marian Mitręga. Politolog przez blisko pół wieku związany był z Wydziałem Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. W lipcu skończyłby 74 lata.

Przewodniczący rady nadzorczej JSW zrezygnował z funkcji

Przewodniczący Rady Nadzorczej Jastrzębskiej Spółki Węglowej Łukasz Czopik złożył rezygnację z pełnienia funkcji w radzie nadzorczej spółki ze skutkiem na 30 czerwca 2026 r. - poinformowała w środę JSW.

PGE łączy siły z polską nauką. Podpisano umowy z kluczowymi jednostkami badawczymi

PGE Polska Grupa Energetyczna wchodzi na nowy poziom współpracy z polskim środowiskiem naukowym. Spółka podpisała ramowe umowy z dziewięcioma wiodącymi polskimi uczelniami i instytutami badawczymi, wśród których znajdują się m.in. Instytut Technologii Paliw i Energii oraz Akademia Górniczo‑Hutnicza. Celem partnerstwa jest przyspieszenie prac badawczo-rozwojowych (B+R), szybsze testowanie innowacji oraz ich wdrożenie w skali krajowego giganta energetycznego.