Śląscy „szkaciorze” zagrają dla powodzian

fot: Jarosław Galusek

Pieniądze dla powodzian zbierali śląscy szkaciorze już podczas Mistrzostw Polski Górników w Giszowcu

fot: Jarosław Galusek

Czołówka polskiego skata weźmie udział w turnieju charytatywnym na rzecz powodzian, który rozegrany zostanie 25 lipca w Lędzinach. Już w trakcie 13. Mistrzostw Polski Górników, które przeprowadzono w niedzielę 27 czerwca w Katowicach-Giszowcu zbierano wpisowe na imprezę charytatywną.

 

Nie tylko wpisowe w wysokości 20 zł, ale również tzw. groszówki (to drobne stawki płacone przez przegrywających zawodników), środki zebrane w skarbonkach i część dochodu ze sprzedaży piwa zostaną przekazane na rzecz powodzian z województwa śląskiego. Tej szczytnej akcji „Trybuna Górnicza” i portal nettg.pl udzieliły swojego patronatu medialnego.
 

W turnieju zagra m.in. Lidia Segeth z klubu OSP Lędziny, która wygrała mistrzostwo Polski górników w kategorii kobiet. - Mistrzostwo Polski górników to dla mnie spore zaskoczenie – przyznaje pani Lidia. - Miałam 15 lat przerwy w uprawianiu skata, ale od dwóch lat znowu gram w turniejach. Nie pracuję co prawda w górnictwie, ale mam brata, emerytowanego górnika kopalni „Ziemowit”. Teraz bardzo ważną sprawą dla mnie jest pomoc dla powodzian. Szczególnie dla tych z okolic Bierunia, gdzie było najwięcej strat. Ja mieszkam w okolicach Chełma Śląskiego i u mnie też było sporo zniszczeń w wyniku powodzi – dodaje świeżo upieczona mistrzyni Polski górników w kategorii kobiet.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.