Śladami Zeusa - wspinacze z Łazisk, niczym mityczni bogowie, spojrzeli na Grecję z wysokości Olimpu

Olimp ARC

fot: ARC

Władysław Pańczyk, Bogusław Milak, Jerzy Dudek i Andrzej Rygulski na szczycie Olimpu

fot: ARC

Grecja – kraj tysięcy wysp i pięknego morza. Jego uroki poznawali w tym roku czterej miłośnicy górskich wędrówek z łaziskiej kopalni „Bolesław Śmiały”: Władysław Pańczyk, Bogusław Milak, Jerzy Dudek i Andrzej Rygulski. Na kolebkę cywilizacji europejskiej mieli – jak mało kto – okazję spojrzeć z samego Olimpu, niczym mityczni bogowie.


Masyw o długości 28 km i szerokości 25 km, uwieńczony jest aż ośmioma szczytami. Najwyższy z nich – Mitikas – wznosi się 2917 m n.p.m. To właśnie z jego wierzchołka ogarniał świat swym wzrokiem gromowładny Zeus.


– Rano Olimp świetnie widać, wieczorem kryje się za mgłą. Od starożytności spowity był aurą tajemniczości i tak zostało do dziś – opowiada Władysław Pańczyk, emerytowany nadsztygar ds. bhp w kopalni „Bolesław Śmiały”.


Wspinaczka w ukropie


Góry Olimpu kojarzą się zwykle z bujną roślinnością i gajami oliwnymi. W rzeczywistości są one prawie zupełnie pozbawione roślinności. Strome, skaliste zbocza stanowią ogromne wyzwanie dla wspinaczy. Niejeden musiał zawrócić...


– Daliśmy sobie trzy dni, aby zobaczyć najciekawsze miejsca. Na Mitikasa podchodziliśmy stromym żlebem o nachyleniu 45 stopni. Po trwającej trzy godziny wędrówce, w upale dochodzącym do 40 stopni Celsjusza, dotarliśmy do schroniska położonego 1100 m n.p.m. Następnego dnia wdrapaliśmy się na sam szczyt bez większego problemu. Być może ktoś nie da nam wiary, ale jeszcze tego samego dnia zdobyliśmy sąsiedni Aghios Antonios o wysokości 2816 m n.p.m. i drugi co do wysokości szczyt Grecji, zwany Skolio (2911 m n.p.m.). Nazajutrz nie mieliśmy żadnych oporów, aby atakować Stefani (2909 m n.p.m.), zwany inaczej Tronem Zeusa. Chmury nadciągające znad Morza Egejskiego skutecznie zniechęciły nas jednak do dalszej wędrówki – dodaje Andrzej Rygulski.


Burza nad Olimpem to, według relacji podróżników, zjawisko niesamowite. Złote, czerwone i niebieskie błyskawice uderzają na przemian w szczyt, sprawiając wrażenie sztucznych ogni. Jednak znalezienie się w epicentrum tego fantastycznego spektaklu mogłoby okazać się dla człowieka zgubne.


– Zrezygnowaliśmy, decydując się na wyjazd do Vikos. To potężny kanion o długości 30 kilometrów. Jego zbocza dochodzą do 1300 metrów wysokości. Poszliśmy dnem wysuszonej rzeki. Marsz tam i z powrotem zajął nam 12 godzin – opowiada Pańczyk.


Od Tatr po Dolomity


Wyprawa do Grecji była kolejną w 20-letniej historii grupy. Którą dokładnie? – Liczenie zajęłoby zbyt dużo czasu – przyznaje Pańczyk. Tatry, od których wszystko się zaczęło, potem Alpy Bawarskie i Julijskie, Dolomity – najwspanialsze z wszystkich gór.


– Kiedy przed laty zaliczaliśmy Tofana di Rozes w Dolomitach Wschodnich (3225 m. n.p.m.), trzeba było się asekurować i przypiąć lonżą do stalowej liny, rozciągniętej w najtrudniejszych miejscach. Pożyczyliśmy więc z oddziału szybowego uprząż. Ja dodatkowo zabrałem z sobą kask górniczy, bo nie miałem turystycznego. Wzbudziliśmy niemałą sensację. Ale takie były nasze początki. Dziś już jesteśmy dobrze wyekwipowani w sprzęt i choć latka lecą, wcale nie myślimy rezygnować z dalszych wędrówek – zwraca uwagę sztygar Pańczyk, któremu przed dwoma laty stuknęła sześćdziesiątka.


Żeby jednak myśleć o dalszych górskich wojażach, trzeba przede wszystkim zadbać o kondycję. Bez niej liny, haki i kaski nie przydadzą się na nic. Władysław Pańczyk każdego tygodnia przebiega 15 kilometrów bez odpoczynku. Milak pływa. Dudek i Rygulski trenują na rowerach. Ten ostatni na 50. urodziny przejechał 200 kilometrów po górach.


– Każdy z nas na swoim rowerze zalicza rocznie więcej kilometrów niż samochodem – śmieją się, planując kolejny wyjazd, tym razem w Pireneje.

 

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Fot glowne 2026 08 13 Nettg 00

Kopalnia Soli „Wieliczka” – jedna wycieczka, setki wrażeń!

Podróże czy edukacja? Połącz jedno i drugie, zabierz swoją klasę na szkolną wyprawę do Kopalni Soli „Wieliczka”. Zamiast lekcji aktywna nauka podczas zwiedzania. Wybierz trasę idealną do wieku uczniów i posiadanej przez nich wiedzy.

Małysz nadal przyciąga. Tysiące osób odwiedziło już centrum narciarstwa jego imienia

W ciągu miesiąca ponad 5 tysięcy osób odwiedziło Beskidzkie Centrum Narciarstwa im. Adama Małysza w Wiśle. Nowa atrakcja turystyczna przyciągnęła zarówno mieszkańców, jak i turystów z Polski oraz zagranicy. – Nazwisko Adama Małysza wciąż ma w sobie magię i nadal przyciąga ludzi - mówi Tadeusz Papierzyński, prezes spółki Baseny Wisła, która zarządza obiektem.

1

Oktoberfest w beskidzkim wydaniu. Pomysł na integrację firmową w Hotelu*** NAT Wisła

Szukasz pomysłu na oryginalne spotkanie dla pracowników, integrację zespołu albo nieformalne wydarzenie dla klientów? Jesienny wyjazd w klimacie Oktoberfestu może być świetną alternatywą dla tradycyjnej kolacji firmowej. Hotel*** NAT Wisła zaprasza na wyjątkową imprezę OKTOBER w Malince, gdzie bawarski klimat spotyka się z tyrolską atmosferą, góralską gościnnością i beskidzkimi smakami.

Górnicze orkiestry dęte (i nie tylko) zagrają w Rudzie Śląskiej

W sobotę, 22 sierpnia 2026 roku, Ruda Śląska po raz 25. rozbrzmi muzyką orkiestr dętych. Jubileuszowa edycja Festiwalu Orkiestr Dętych im. Augustyna Kozioła odbędzie się w Parku Kozioła w dzielnicy Ruda, a gwiazdą wydarzenia będzie piosenkarka Teresa Werner.