Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

27.62 PLN (-2.92%)

KGHM Polska Miedź S.A.

318.10 PLN (-0.19%)

ORLEN S.A.

129.08 PLN (+0.22%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.95 PLN (+2.43%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.83 PLN (-1.01%)

Enea S.A.

23.00 PLN (+0.44%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.85 PLN (-1.00%)

Złoto

4 740.90 USD (+0.54%)

Srebro

76.41 USD (+1.14%)

Ropa naftowa

105.33 USD (-0.65%)

Gaz ziemny

2.52 USD (-2.74%)

Miedź

6.03 USD (-0.06%)

Węgiel kamienny

108.50 USD (+1.12%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

27.62 PLN (-2.92%)

KGHM Polska Miedź S.A.

318.10 PLN (-0.19%)

ORLEN S.A.

129.08 PLN (+0.22%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.95 PLN (+2.43%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.83 PLN (-1.01%)

Enea S.A.

23.00 PLN (+0.44%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

24.85 PLN (-1.00%)

Złoto

4 740.90 USD (+0.54%)

Srebro

76.41 USD (+1.14%)

Ropa naftowa

105.33 USD (-0.65%)

Gaz ziemny

2.52 USD (-2.74%)

Miedź

6.03 USD (-0.06%)

Węgiel kamienny

108.50 USD (+1.12%)

Śladami rodu Borsigów

Na terenie obecnego Zabrza potęgę przemysłową budowało niegdyś kilka rodów fabrykanckich. Jednym z nich byli Borsigowie, ród niemieckich przemysłowców, który odegrał kluczową rolę w industrializacji Śląska. Założycielem potęgi był August Borsig, twórca fabryk lokomotyw i zakładów przemysłowych (m.in. w Zabrzu/Biskupicach). Rodzina ta znacząco wpłynęła na krajobraz przemysłowy regionu, budując kopalnie i huty, a także inwestując w infrastrukturę społeczną. Pozostawili po sobie niemało pamiątek, w tym kopalnię Ludwik, osiedle patronackie Borsigwerk czy biskupicki zameczek. Historię rodu przypomniały Wrazidloki, zabierając nas w podróż po Biskupicach, a przy okazji po terenie dawnej kopalni.

fot: UM Zabrze

Dawna kopalnia Ludwik

fot: UM Zabrze

Na terenie obecnego Zabrza potęgę przemysłową budowało niegdyś kilka rodów fabrykanckich. Jednym z nich byli Borsigowie, ród niemieckich przemysłowców, który odegrał kluczową rolę w industrializacji Śląska. Założycielem potęgi był August Borsig, twórca fabryk lokomotyw i zakładów przemysłowych (m.in. w Zabrzu/Biskupicach). Rodzina ta znacząco wpłynęła na krajobraz przemysłowy regionu, budując kopalnie i huty, a także inwestując w infrastrukturę społeczną. Pozostawili po sobie niemało pamiątek, w tym kopalnię Ludwik, osiedle patronackie Borsigwerk czy biskupicki zameczek. Historię rodu przypomniały Wrazidloki, zabierając nas w podróż po Biskupicach, a przy okazji po terenie dawnej kopalni.

Borsig to marka wyrobów znana na całym świecie. Jest jednym z wielu przykładów postępu doby XIX-wiecznej industrializacji, a także kolejnym fabrykanckim imperium, które wsparło rozwój społeczny wszędzie tam, gdzie dokonywało inwestycji. 

Ojcem założycielem był August Borsig. Urodzony w 1804 r. we Wrocławiu, choć pochodził z rzemieślniczej rodziny, od początku przejawiał zainteresowanie zaawansowaną wówczas techniką machin parowych, szczególnie jeśli chodzi o ich zastosowanie w transporcie. Były to czasy, gdy odważnie eksperymentowano m.in. w Anglii i Walii z koleją żelazną – zaczyna swą opowieść Dawid Ślusarek, pasjonat historii Śląska, Wrazidlok, główny organizator rajzy po dawnym imperium Borsigów.

Wyścig lokomotyw

August był absolwentem m.in. Królewskiej Szkoły Budownictwa i Rzemiosła Artystycznego we Wrocławiu i Berlinie. Podjął pracę jako odlewnik, a następnie projektant w fabryce maszyn Engelsa w Berlinie. Starał się być na bieżąco z wszelkimi nowinkami technicznymi, jak i oszczędzał oraz reinwestował pieniądze, tak by móc założyć swoją fabrykę. Stało się to w końcu w 1837 r. Postawił przede wszystkim na budowę lokomotyw i stacjonarnych maszyn parowych. Początkowo w swojej pracy opierał się na konstrukcjach angielskich i amerykańskich, lecz już w 1844 r. zaprezentował na wystawie berlińskiej swoją skądinąd udaną maszynę Beuth. O tym, dlaczego warto wybrać pruską myśl techniczną, publiczność i kontrahenci mogli się przekonać podczas wyścigu lokomotyw Chorin Race. Borsigowska Beuth wygrała starcie, i to z lokomotywą od samego Stephensona. Był to punkt przełomowy dla marki Borsig – zwraca uwagę Dawid Ślusarek.

Perspektywicznie August Borsig postanowił zbudować zaplecze surowcowe, by uniezależnić się od zewnętrznych dostawców, także zagranicznych, na produkty których były np. nałożone wysokie cła. Potrzebna była stal do produkcji maszyn, a do produkcji stali – węgiel. Zainteresował go Górny Śląsk – ze względu na łatwo dostępny węgiel, niższe koszty produkcji i zatrudnienia niż w Zagłębiu Ruhry, czy zwykła znajomość regionu. 

W 1854 r. August Borsig wydzierżawia pierwsze pola górnicze oraz kupuje działki w rejonie wsi Biskupice w ówczesnym powiecie bytomskim. Robi to z rąk właściciela wsi – hr. Ballestrema, ten sam posiadał majątek i kopalnię w sąsiedniej Rudzie, a później po sąsiedzku zbuduje kopalnię i osiedle-ogród dla robotników w Rokitnicy. Niestety August nie dożywa uruchomienia swojego górnośląskiego oddziału spółki i umiera w tym samym roku – wspomina historyk od Wrazidloków.

Schedę po Auguście przejął urodzony w 1829 r. syn Albert. Tak samo jak ojciec, poszedł ścieżką techniczną, uprzednio zdobywając odpowiednie ku temu wykształcenie. Za jego życia uruchamiane są najważniejsze zakłady wokół Biskupic, pracujące na potrzeby fabryki w Berlinie – kopalnie węgla Jadwiga w 1862 r. i Szczęście Ludwika (później Ludwik) w 1873 r., a także hutę żelaza w 1864 r. Przy nich powstały zakłady towarzyszące, takie jak: koksownia, gazownia, cegielnia, tartak. Z kolei berlińskie zakłady, początkowo działające w dzielnicy Moabit, w 1898 r. przeniesione zostają do części Tegel. 

Po śmierci Alberta w 1878 r., wobec niepełnoletniości jego trzech synów (Arnold, Ernst, Konrad), zakładami zarządzało specjalne konsorcjum. Dopiero w 1894 r. prawną pieczę nad majątkiem przejmuje najstarszy z synów – Arnold, urodzony w 1867 r. Przez ten czas firma została mocno zaniedbana. Arnold, z wykształcenia także górniczy technik, usiłuje wprowadzić plan naprawczy, lecz niedługo dane jest mu się tym zajmować. W 1897 r. ginie podczas podziemnego wybuchu w kopalni Jadwiga – opisuje dalej Dawid Ślusarek. 

Ostała się koksownia

Dwudziestolecie międzywojenne to ciężki czas dla koncernu. Zakłady w całości pozostają po stronie niemieckiej w momencie podziału Górnego Śląska w 1922 r. W tym czasie firmą zarządzają Ernst i Konrad. Celem efektywniejszego zarządzania majątkiem w 1920 r. na bazie biskupickich zakładów powstaje odrębna spółka akcyjna. Niemniej jednak zaplecze przemysłowe ulega powolnej dekapitalizacji, a Wielki Kryzys ostatecznie dobija spółkę. Zostaje zlikwidowana huta żelaza, a w 1932 r. borsigowskie włości zostają wchłonięte przez koncern Scheringa. Kolejny, 1933 r. był w zasadzie ostatnim, gdy Borsigowie mają kontrolę nad swoim przemysłowym majątkiem. Wtedy umiera Ernst, a z działalności wycofuje się Konrad. W 1945 r. ginie on w swoim majątku w Przelewicach z rąk czerwonoarmistów. 

Reasumując: kopalnia węgla kamiennego Ludwik działała od 1873 r. do 1 kwietnia 1978 r. Około 1928 r. dysponowała czterema szybami. Od 1932 r. została wydzierżawiona przedsiębiorstwu Borsig-Kokswerke AG. Do 1945 r. zakład nosił nazwę Ludwigsglück (Szczęście Ludwika), następnie Ludwik. Po nacjonalizacji, czyli od 1945 r., kopalnia należała do Zabrzańskiego Zjednoczenia Przemysłu Węglowego. 1 kwietnia 1958 r. została połączona z KWK Concordia. Zakłady działały pod wspólną nazwą Ludwik-Concordia. Po zakończeniu wydobycia i likwidacji kopalni jej zabudowania zostały odkupione przez Przedsiębiorstwo Górnicze Demex, które podjęło się rewitalizacji części obiektów.

Ze wszystkich zakładów, jakie założyli Borsigowie, na terenie obecnego Zabrza do dziś działa jedynie koksownia. Po hucie nie ma praktycznie śladów, a po kopalni Jadwiga niewiele. Najwięcej pozostało po kopalni Ludwik. Obie po 1945 r. były dwoma z pięciu ruchów zabrskiej KWK Pstrowski. Powolne wygaszanie produkcji węgla wobec kurczących się złóż rozpoczęto wcześnie, bo w latach 70. Najwięcej odnajdziemy pozostałości po kopalni Ludwik. Jest to zabytkowa zabudowa przemysłowa z początku XX w. – cechownia, markownia, łaźnia, kuźnia, maszynownie bez maszyn wyciągowych oraz wieża szybu Tadeusz. Obiekty pozostające pod pieczą prywatnego przedsiębiorstwa górniczego systematycznie są restaurowane z myślą o zachowaniu tej wielkiej historii dla przyszłych pokoleń – kończy swą opowieść nasz przewodnik. Kończy się też rajza po dawnej kopalni Ludwik.

W trakcie rajzy warto było też rzucić okiem na Dom Kawalera, dawniej dom noclegowy. Zachował on pierwotny, ceglano-tynkowany wystrój elewacji wzbogacony kamiennym detalem. Jest wpisany do rejestru zabytków z mocy decyzji Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Zachowały się także budynki osiedla Borsig, zbudowane przez Augusta Borsiga. Postawiono ich w sumie ponad 60. Zamieszkało tam ok. 3 tys. osób. Osiedle, choć mocno zaniedbane, nadal uchodzi za jedno z wyjątkowych, zachowanych do dziś, historycznych osiedli robotniczych na Górnym Śląsku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Bebok Mobilok pilnuje Politechniki Śląskiej

Przy wejściu głównym do kampusu Politechniki Śląskiej w Katowicach uroczyście odsłonięto figurkę Mobiloka. To symbol nowoczesności, wiedzy i inżynierskiej pasji zakorzenionej w śląskiej tradycji. To wyjątkowe połączenie naszego lokalnego dziedzictwa z przyszłością, którą wspólnie tworzą nauka, innowacje i młodzi ludzie.

Wygrali licytację WOŚP i zjechali do szybu Grzegorz

Był to drugi taki zjazd w tym miesiącu w Południowym Koncernie Węglowym. Tym razem szyb Grzegorz. Wcześniej zwycięzcy licytacji WOŚP gościli również w Zakładzie Górniczym Janina. Oba wydarzenia pozwoliły uczestnikom poznać specyfikę pracy zakładów górniczych od strony technicznej oraz organizacyjnej.

Wincenty Pstrowski: "Kto wyrobi więcej ode mnie?" Górnik, symbol epoki i ofiara systemu

Katowicki Instytut Pamięci Narodowej przypomina, że 18 kwietnia minęła kolejna rocznica śmierci Wincentego Pstrowskiego. Zmarł  w 1948 r. w Krakowie. Górnik, rębacz dołowy i jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli propagandy pracy w Polsce Ludowej.

Górny Śląsk nie pęka przed gigantami. Szalone remisy Górnika i GKS-u

W minionej kolejce śląskie zespoły stanęły przed niezwykle trudnymi wyzwaniami. Wiele z nich rywalizowało na wyjeździe lub mierzyło się z faworytami ligi. Choć żadna z ekip z naszego regionu nie odniosła zwycięstwa, z pewnością nie można mówić o rozczarowaniu. Mecze Górnika Zabrze i GKS-u Katowice dostarczyły kibicom ogromnych emocji i niespodziewanych zwrotów akcji.