Sikorski: Rosja musi sprzedawać gaz
Rosjanie grają z Europą w kotka i myszkę. Zapowiadają, że odkręcają kurek, ale potem stawiają nowe warunki. Czy nie irytuje to pana?
Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych:
Po pierwsze, szkoda, że po poprzednim podobnym kryzysie nie ustanowiono tego, co proponowała wówczas Unia, czyli liczników gazowych w miejscach przekazywania gazu pomiędzy Rosją a Ukrainą i Ukrainą a Unią. Jak pan wie Polska, była chyba pierwszym krajem, który zadeklarował wysłanie swoich obserwatorów. Ale misja obserwatorów to krótkoterminowe nawiązanie. Wydaje mi się, że pozwoli nam ono poznać tylko część faktów.
Obserwatorzy to dobry ruch, ale politycznie Europa jest w defensywie. Rosja absolutnie przejęła inicjatywę.
- Jeśli dzięki interwencji Unii Europejskiej gaz popłynie, to będzie to sukces prezydencji czeskiej. Trzymamy Rosjan za słowo, że gaz popłynie, kiedy tylko dotrą obserwatorzy. Gdyby strona rosyjska nie wywiązała się z tego zobowiązania, to Polska gotowa jest domagać się zwołania specjalnego szczytu Rady Europejskiej w sprawie kryzysu gazowego.
Jaka nauka płynie z tego kryzysu na przyszłość dla Polski i Europy?
- Jako Polska czujemy się usprawiedliwieni. Od lat kolejne rządy wysuwają propozycje idące w tym samym kierunku, żeby zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne Europy. Proszę pamiętać, że rząd Platformy Obywatelskiej i PSL zrealizował to, co było postulatem rządu PiS. Chodzi o wpisanie bardzo konkretnych, prawnych zapisów o sposobach egzekwowania wzajemności w handlu energią pomiędzy Unią Europejską a Rosją do mandatu negocjacyjnego na rozmowy o nowym porozumieniu o partnerstwie strategicznym. Przypominam, że to jest porozumienie, które będzie musiało być jednogłośnie zaakceptowane przez Radę Europejską i ratyfikowane w parlamentach państw członkowskich.
A mandat stwierdza, że wymagamy, aby Komisja uzyskała takie warunki w handlu energią z Rosją, jakie by wynikały z ratyfikacji przez Rosję podpisanej przez nią Karty Energetycznej [porozumienie regulujące bezpieczeństwo handlu gazem - red.] oraz protokołu tranzytowego. Mówiąc językiem mniej biurokratycznym, oznaczałoby to wprowadzenie wolnego rynku i zasady wzajemności i arbitrażu do handlu energią.
Czyli te zapisy w mandacie na negocjacje to jest jedyny bat na Rosję, który ma dzisiaj zagoniona w kozi róg Europa?
- Europa nie jest zagoniona w kozi róg, bo Rosja nie może sobie pozwolić na nie sprzedawanie gazu Europie. Tak jak my potrzebujemy gazu, tak Rosja potrzebuje naszych pieniędzy.
Natomiast jest to naszym zdaniem ostatni dzwonek na wprowadzenie praktycznych sposobów na większe bezpieczeństwo energetyczne. A więc argument za łącznikami w Europie, za dywersyfikacją zarówno źródeł jak i tras przesyłu, za rurociągiem Nabucco, za nowymi dyrektywami oraz za wprowadzeniem wolnego rynku w handlu gazem w samej Unii Europejskiej.