Siedmiu chętnych do zarządu KHW

Siedmiu kandydatów zgłosiło się do postępowania kwalifikacyjnego na stanowiska prezesa Katowickiego Holdingu Węglowego (KHW) i jego trzech zastępców. Skład nowego zarządu spółki ma być znany w drugiej połowie kwietnia - wynika z informacji firmy.

Termin zgłaszania kandydatów na prezesa i członków zarządu tej górniczej firmy (ds. produkcji, ds. ekonomiki i finansów oraz ds. handlowo-rynkowych) minął w środę. KHW nie ujawnia nazwisk kandydatów. Rozmowy kwalifikacyjne zaplanowano na 15-16 kwietnia.
 

Nieoficjalnie wiadomo, że do konkursu stanęli członkowie obecnego zarządu spółki (w tym jej prezes Stanisław Gajos), za wyjątkiem obecnego wiceprezesa ds. produkcji Wojciecha Dygdały.

Jak nieoficjalnie mówią przedstawiciele górniczych spółek oraz związkowcy, wiele wskazuje na to, że skład zarządu KHW w nowej kadencji zasadniczo się nie zmieni. Decyzje należą jednak do rady nadzorczej firmy, nadzorowanej przez Ministerstwo Gospodarki.

Pierwszym członkiem nowego zarządu KHW został wiceprezes ds. pracowniczych Waldemar Mróz, w marcu ponownie wybrany na to stanowisko przez załogę w bezpośrednich wyborach.

Nowy zarząd będzie miała w tym roku, oprócz KHW, także Jastrzębska Spółka Węglowa. Kadencja zarządu największej górniczej firmy - Kompanii Węglowej - kończy się w połowie przyszłego roku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.