Siedem dni próby w Polskiej Miedzi
Zero tolerancji dla zarządu KGHM — tak można określić atak Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego (ZZPPM). Przedstawiciele tej organizacji związkowej zdecydowali wczoraj o odwieszeniu sporu zbiorowego, który zawiesili po objęciu stanowiska prezesa przez Mirosława Krutina. Dali zarządowi siedem dni na podjęcie rozmów. Jeśli nie — nie zawahają się podjąć akcji strajkowej - napisał \"Puls BIznesu\".
— W ramach sporu wyczerpaliśmy już wszelkie przewidziane prawem możliwości, więc rozmowy z nami są ostatnią szansą zarządu na załagodzenie konfliktu. Dla nas miodowy miesiąc prezesów już się skończył i czas rozliczyć się ze spraw, które nas bulwersują — mówi Ryszard Zbrzyzny, poseł SLD i przewodniczący ZZPPM.
Długą listę postulatów rozpoczynają roszczenia płacowe. Związkowcy chcą 200-złotowych podwyżek (średnia płaca w KGHM to 7842 zł). Spełnianie tego postulatu ma kosztować firmę 150 mln zł rocznie. Załoga liczy też, że zarząd zasili konto funduszu socjalnego 100 mln zł oraz zaprzestanie — ich zdaniem — szkodliwej dla spółki polityki strategicznej. Pracownicy Polskiej Miedzi grzmią na wieść o planowanym utworzeniu Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, który ich zdaniem ma być hurtową sprzedażą spółek grupy kapitałowej. Martwią ich także plany dotyczące łączenia kopalń i hut - podał \"PB\".
— To wyrok dla tysięcy miejsc pracy. Dziś po cichu podejmuje się decyzje, a nam mydli oczy analizami i zamiarem konsultowania z nami planów dotyczących konsolidacji — oskarża poseł Zbrzyzny.
— Nikt nie robi nic za plecami załogi. Uchwały dotyczące optymalizacji kosztów są po prostu podstawą do analiz, które przeprowadzamy. Ponadto nikt nie zamierza wyprzedawać majątku spółki — ripostuje Hubert Wirth, wiceprezes KGHM.
— Co to postulatów płacowych, stanowisko zarządu nie uległo zmianie — podwyżek nie będzie — mówi Zdzisław Lopko, dyrektor departamentu polityki płacowej i socjalnej KGHM.