Sesja przyniosła osłabienie złotego

Złoty stracił w czwartek (6 sierpnia) na wartości w stosunku do większości głównych walut. Analitycy sądzą, że jest to pośrednio spowodowane uchwaloną w środę ustawą o kredytach walutowych. Ok. godz. 17.30 w czwartek euro kosztowało 4,19 zł, dolar 3,84 zł, a frank 3,92 zł.

Kamil Maliszewski z Domu Maklerskiego mBanku ocenił, że w czwartek najważniejszym czynnikiem osłabiającym złotówkę była wyprzedaż aktywów sektora bankowego na Giełdzie Papierów Wartościowych. Ta z kolei była spowodowana uchwaloną w środę ustawą w sprawie restrukturyzacji kredytów walutowych. Zdaniem analityka, odbiło się to szczególnie na kursie złotówki do euro.

- Inwestorzy zagraniczni pozbywali się akcji polskich spółek, co musiało odbić się na kursie euro, który dotarł pod koniec handlu w Europie zdecydowanie powyżej okolic 4,19 zł. Można założyć, że jeżeli piątkowe dane ze Stanów Zjednoczonych przybliżą nas do wrześniowych podwyżek stóp procentowych, to jeszcze w tym tygodniu będziemy płacić za euro powyżej 4,20 zł. Rosnące ryzyko polityczne staje się obecnie sporym problemem dla złotego i nie należy wykluczać, że kurs euro może w najbliższych tygodniach przetestować lipcowe szczyty w okolicach 4,24 zł - zaznaczył Maliszewski.

Podobnego zdania był analityk DB BOŚ Konrad Ryczko.

- W dłuższym terminie aktualne propozycje (ws. kredytów we frankach) mogą istotne wpłynąć na krajowy sektor bankowy i w konsekwencji również na polską gospodarkę, co może być negatywne dla złotego - ocenił Ryczko.

Jeśli chodzi o kurs dolara - zdaniem Ryczki - inwestorzy wciąż czekają na najważniejsze dane dotyczące amerykańskiego rynku pracy.

- Inwestorzy przede wszystkim czekają na piątkowe dane , które to wskazanie traktowane będzie jako czynnik mogący skłonić Rezerwę Federalną do podwyżek stóp już na wrześniowym posiedzeniu.

Według Maliszewskiego, czwartkowy wzrost kursu dolara wynikał głównie ze słabości polskiej waluty.

- Dolarowi nie pomogły zgodne z oczekiwaniami dane o liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, a inwestorzy ewidentnie wstrzymywali się z decyzjami przed kluczową publikacją danych z rynku pracy. W przypadku pozytywnego zaskoczenia otworzy się droga do tegorocznych szczytów w okolicach 3,85 zł, natomiast rozczarowanie dałoby szansę na powrót poniżej okolic 3,80 zł - podał analityk DM mBanku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Spółki amunicyjne Grupy PGZ i Nitroerg łączą siły. Chodzi o materiały wybuchowe i środki bojowe

Polska Grupa Zbrojeniowa wraz ze spółkami Mesko, Zakładami Metalowymi „Dezamet”, Zakładami Chemicznymi „Nitro-Chem”, Bydgoskimi Zakładami Elektromechanicznymi „Belma” , Zakładami Produkcji Specjalnej „Gamrat” sp. z o.o. oraz Nitroerg, spółka należąca do Grupy KGHM zawarły Porozumienie o współpracy, którego celem jest rozwój krajowych kompetencji w obszarze środków strzałowych, materiałów wybuchowych oraz technologii pirotechnicznych na potrzeby bezpieczeństwa i obronności państwa.

Rząd przyjął projekt noweli w sprawie objęcia gwarancjami KUKE przedsięwzięć związanych z obronnością

Rząd przyjął we wtorek projekt nowelizacji przewidujący objęcie gwarancjami i ubezpieczeniami KUKE przedsięwzięć związanych z bezpieczeństwem i obronnością państwa, w tym rozwojem przemysłu obronnego i sektora produktów podwójnego zastosowania - przekazał resort rozwoju i technologii.

Jakie etapy obejmuje produkcja maszyny przemysłowej na zamówienie?

Zakup gotowej maszyny jest znacznie prostszy, jednak narzuca określone wymiary, wydajność i sposób działania. Gdy sprzęt ma zostać dopasowany do konkretnego procesu czy układu hali, przedsiębiorstwa zlecają wykonanie maszyny zewnętrznemu podmiotowi. Jak zespół projektowy przekłada potrzeby firmy na gotowe rozwiązanie? Podpowiadamy, jak wygląda produkcja maszyny przemysłowej na zamówienie.

Czy nasza energetyka, kopalnie, huty są bezpieczne? Motyka: Wyciągamy lekcję z doświadczeń

Zacieśniliśmy współpracę ze służbami i z policją. Wzmocniliśmy także wydatki na fizyczną ochronę infrastruktury energetycznej. Agresor będzie szukał wszelkich możliwych działań destabilizujących nasz system, ale dzisiaj widzimy, że potrafimy temu przeciwdziałać - mówił minister energii Miłosz Motyka, który był gościem audycji “Sygnały dnia” w Jedynka - Program 1 Polskiego Radia.