Sesja fotograficzna dla młodzieży w kopalni „Luiza”

Luiza krolowa mg zabrze ARC

fot: ARC

Na Szlaku Zabytków Techniki znajduje się m.in. Skansen Górniczy Królowa Luiza w Zabrzu

fot: ARC

Młodzi amatorzy fotografii będą mieli okazję uczestnictwa w nietypowej fotosesji. Będzie ona miała miejsce w Skansenie Górniczym „Królowa Luiza”, a dokładnie w budynku akumulatorowni. Zajęcia dla fotoamatorów odbywać się będą do końca maja.

 

O tej oryginalnej akcji poinformowało nettg.pl biuro promocji Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, które jest organizatorem przedsięwzięcia, wspólnie z Zabrzańskim Stowarzyszeniem Fotograficznym „Fotosesja”.

Celem projektu jest aktywizacja młodzieży w wieku 14-17 lat poprzez organizację zajęć pozalekcyjnych. Zajęcia obejmują cykl 6 spotkań, dla których tłem będzie najstarsza na Górnym Śląsku państwowa kopalnia węgla kamiennego z jedyną w Europie czynną parową maszyną wyciągową tego typu.

Uczestnicy tej bezpłatnej fotosesji będą mieli okazję zapoznać się z historią fotografii, technikami fotograficznymi oraz obsługą aparatu. W programie przewidziano zajęcia teoretyczne, plenerowe oraz studyjne. A wszystko to odbywać się będzie na tle zabytkowych urządzeń Skansenu Górniczego „Królowa Luiza”.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.