SEP: podziemna eksploatacja ma swoje granice

fot: Jarosław Galusek/ARC

Premier Tusk już wcześniej zapowiedział, że system emerytalny dla górnictwa będzie dotyczył tylko "pracujących bezpośrednio przy wydobyciu"...

fot: Jarosław Galusek/ARC

Polskie górnictwo schodzi z wydobyciem coraz niżej. Gdzie są granice? Warto o tym rozmawiać już teraz, zanim zagrożenia naturalne dadzą o sobie znać ze zdwojoną siłą - zastanawiali się uczestnicy Szkoły Ekspolatacji Podziemnej w Krakowie. 

Podczas pierwszego dnia obrad SEP zorganizowano debatę o wyzwaniach technicznych będących skutkiem rosnącej skali zagrożeń naturalnych.

Zwiększająca się głębokość prowadzenia eksploatacji przyczynia się do wzrostu skali występujących zagrożeń naturalnych. Wraz ze wzrostem głębokości rośnie ilość wydzielającego się metanu. Towarzyszy temu wzrost temperatury pierwotnej skał, co pociąga za sobą pogorszenie się warunków klimatycznych i wzrost zagrożenia pożarami endogenicznymi.

- Eksploatacja w polskich kopalniach węgla kamiennego prowadzona jest na coraz większych głębokościach, co wiąże się z kolei w pogorszeniem warunków klimatycznych w wyrobiskach dołowych. Aktualnie eksploatacja prowadzona jest na średniej głębokości wynoszącej 800 m. W wielu kopalniach prowadzi się jednak eksploatację na głębokości poniżej 1000 m. Z roku na rok głębokość eksploatacji rośnie. Współwystępowanie zagrożeń naturalnych może przyczyniać się do obniżenia bezpieczeństwa prowadzonych robót. Dlatego też opracowywanie i wdrażanie profilaktyki ich zwalczania jest bardzo istotne. Z tego też powodu niezbędne jest prowadzenie badań naukowych nad opanowywaniem występujących zagrożeń naturalnych – tłumaczył prowadzący obrady prof. Nikodem Szlązak z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej.

Coraz niższa eksploatacja wpływa negatywnie nie tylko na komfort pracy ludzi, ale także na maszyny.

- Jeśli decydujemy się na schodzić coraz niżej, musimy umieć przeciwdziałać rosnącej temperaturze i zagrożeniu pożarowemu. W kopalni Budryk na poziomie 1250 m temperatura wynosi 52 st. Celsjusza. Obawiam się, że na węglu to jest już w Polsce dolna granica, tym bardziej, że eksploatacja jest w kopalniach węgla kamiennego rozrzucona w różnych rejonach - oceniał prof. Nikodem Szlązak.

Przyznał, że istnieje możliwość zejścia jeszcze niżej, ale wówczas musielibyśmy całkowicie zmienić nasze podejście do eksploatacji.

- Przede wszystkim należałoby zrezygnować z obecności człowieka w najbardziej newralgicznych rejonach kopalni. Te wszystkie zabiegi raczej nie będą opłacać się z ekonomicznego punktu widzenia. W kopalniach miedzi z pewnością nie dorównamy kopalniom południowoamerykańskim, gdzie wydobycie prowadzi się nawet z głębokości ok. 4 tys. m. Niewykluczone, że w polskim górnictwie miedzi uda się osiągnąć głębokość 1500 m. Głębiej raczej nie będzie się opłacać – podsumował prof. Nikodem Szlązak.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W nocy zmiana czasu na zimowy. Część pociągów zatrzyma się na godzinę

W nocy z soboty na niedzielę z powodu przejścia na czas zimowy 29 pociągów przewożących pasażerów zatrzyma się na godzinę na wybranych stacjach. Postój ma na celu utrzymanie zgodności kursu z rozkładem jazdy.

Złote Kolce 2026 rozdane! Triumf Klaudii Kazimierskiej i Jakuba Szymańskiego

Halowy mistrz świata w biegu płotkarskim Jakub Szymański oraz liderka rankingu World Athletics w biegu na 1500 metrów i wicemistrzyni Europy na tym dystansie Klaudia Kazimierska zostali laureatami tegorocznych Złotych Kolców – charakterystyczne statuetki będące nagrodą w rankingu Przeglądu Sportowego oraz Polskiego Związku Lekkiej Atletyki wręczono w piątkowy wieczór podczas gali Orlen Złote Kolce Śląskie 2026 na Superauto.pl Stadionie Śląskim. 

Węgiel znów w grze. Dowodem wyniki Polskiej Grupy Górniczej

Już w październiku sprzedaż węgla opałowego z kopalń Polskiej Grupy Górniczej przekroczyła o 29 proc. wynik osiągnięty w całym 2025 roku. Oznacza to wzrost na poziomie prawie 350 tysięcy ton sprzedanego surowca. Zakładając, że zużycie wynosi średnio 5 ton w sezonie grzewczym, to tylko ta dodatkowa ilość odpowiada zapotrzebowaniu niemal 70 tysięcy domów jednorodzinnych. Z dużą pewnością można powiedzieć, że do końca roku ten wynik ulegnie jeszcze poprawie, ponieważ do sprzedaży regularnie trafiają kolejne partie węgla.

Odpady zamiast węgla. NFOŚiGW wskazuje na potencjał spalarni w transformacji ciepłownictwa

Instalacje termicznego przekształcania odpadów powinny rozwijać się w Polsce do łącznej przepustowości około 4 mln ton rocznie – ocenił zastępca prezesa NFOŚiGW Paweł Augustyn. Według Funduszu mogłoby to ograniczyć zużycie węgla o blisko 2 mln ton i wesprzeć dekarbonizację ciepłownictwa.