Senat odrzucił ustawę górniczą

fot: ARC

Senat zgłosił 11 poprawek do budżetu na 2012 r.

fot: ARC

- Senat odrzucił ustawę o funkcjonowaniu górnictwa, która jest realizacją umowy społecznej, to ponad 28 mld zł wsparcia dla branży. Górnicy bez tych pieniędzy nie przetrwają - napisał w czwartek wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

- Szanowni Górnicy, opozycja oblała egzamin z odpowiedzialności - ocenił na Twitterze Sasin.

W środę Senat opowiedział się za odrzuceniem ustawy ustanawiającej warty 28,8 mld zł system publicznego wsparcia dla górnictwa węgla kamiennego na kolejne 10 lat.

Odrzucona przez Senat nowelizacja ustawy górniczej precyzuje m.in. zasady udzielania publicznego wsparcia w postaci dopłat do redukcji zdolności produkcyjnych kopalń, przewiduje zawieszenie spłaty i docelowe umorzenie części zobowiązań górniczych firm wobec ZUS i PFR oraz określa możliwości podwyższania ich kapitału za pomocą emisji skarbowych papierów wartościowych. Określa też koszty tych działań do końca 2031 r., szacowane na 28 mld 821 mln zł, nie licząc kosztów planowanych umorzeń zobowiązań. Wdrożenie proponowanych w nowelizacji rozwiązań wymaga notyfikacji Komisji Europejskiej - wniosek w tej sprawie ma być wdrożony w styczniu.

Uchwałą Senatu zajmie się Sejm.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.