Sejmowa podkomisja zajmie się ratownictwem górniczym
Stacji Ratownictwa Górniczego.
Proponowane regulacje wzbudziły ostry sprzeciw środowiska górniczego. W kwietniu br. przy gmachu Wyższego Urzędu Górniczego demonstrowało około tysiąc ratowników z kopalń węgla kamiennego, miedzi i soli. W spektakularny sposób wygwizdali wówczas projekt ustawy Ustawy Prawo Geologiczne i Górnicze.
Zarząd Krajowy Związku Zawodowego Ratowników Górniczych w Polsce wyliczył, że w cenie tony węgla tylko 26 groszy stanowi koszt utrzymywania ratownictwa. Związkowcy obawiają się, że nowa ustawa doprowadzi do prywatyzacji ratownictwa, a ściślej komercjalizacji wszystkich dochodowych sfer co spowoduje, że nie będzie pieniędzy na akcje ratownicze i wyposażenie ratowników w sprzęt.
Poseł Danuta Pietraszewska, jedna z 11 osób zasiadających w Sejmowej komisji górniczej zapewnia, że każdy zapis przyszłej ustawy jest bardzo dokładnie analizowany. Nie na wszystkich posiedzeniach komisji zapadają wiążące decyzje dotyczące brzmienia kolejnych przepisów. I tak zapewne będzie w kwestii dotyczącej bezpieczeństwa górników i funkcjonowania ratownictwa. Być może posłowie będą chcieli wysłuchać ekspertów.
- Przy analizie projektu rządowego zdarzają się zaskakujące sytuacje. Tak było podczas ostatniego posiedzenia komisji, gdy pracowaliśmy nad artykułem 28 ustawy. Wynikało z niego zobowiązanie właściciela nieruchomości do usuwania skutków szkód górniczych, gdy firma górnicza przestała istnieć i nie ma jej pełnomocnika. Oznaczałoby to, że mając niewielkie wpływy z dzierżawy właściciel gruntu miałby ponosić wielomilionowe wydatki na rekultywacje terenu. To byłoby przerzucenie odpowiedzialności - powiedziała nettg.pl Danuta Pietraszewska.