Pozytywnie o wszystkich kandydatach do RPP

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Na wybory parlamentarne wydamy 130 mln zł, z czego 42 mln zł pójdzie na diety dla członków komisji wyborczych

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Sejmowa komisja finansów publicznych pozytywnie zaopiniowała we wtorek wszystkich czterech kandydatów na członków Rady Polityki Pieniężnej zgłoszonych przez kluby PiS, PO, Nowoczesnej i PSL.

Przez prawie trzy godziny we wtorek (12 stycznia) sejmowa komisja finansów publicznych przesłuchiwała kandydatów do RPP zgłoszonych przez posłów.

Pozytywne opinie komisji uzyskali wszyscy kandydaci: zgłoszeni przez PiS prof. Grażyna Ancyparowicz z Górnośląskiej Wyższej Szkoły Handlowej i Eryk Łon z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu; wskazany przez PO prof. Cezary Wójcik z SGH; zgłoszony przez Nowoczesną i PSL prof. Stanisław Gomułka.

Posłowie pytali m.in. o poglądy na temat przystąpienia Polski do strefy euro, a wcześniej do systemu ERM II, kiedy waluta jest sztywno związana z euro; o politykę pieniężną; niezależność banku centralnego; wyzwania stojące przed RPP; rezerwy walutowe banku centralnego; wprowadzenie nowego podatku bankowego; czy poziom inflacji.

Kandydaci byli zgodni, że w obecnej chwili temat przyjęcia przez Polskę wspólnej waluty nie istnieje.

Według Wójcika polityka pieniężna nie może być zamknięta w doktrynie ekonomicznej, powinna być elastyczna. - Ostatecznie celem działania RPP jest nie tylko niska inflacja, ale dobrobyt Polaków - zaznaczył. Dodał, że RPP ma skupiać się na zapewnieniu stabilności cen oraz wspieraniu polityki rządu, jeżeli nie koliduje to z tym pierwszym celem.

Wójcik uważa, że przyjęte przez rząd założenie, iż w tym roku inflacja wyniesie 1,7 proc. jest optymistyczne. - Wydaje mi się, że inflacja w Polsce będzie znacznie niższa i istnieje w Polsce przestrzeń do niewielkiej obniżki stóp procentowych, zwłaszcza na początku roku - powiedział.

Kandydat ocenił, że rezerwy walutowe NBP są dość duże, Polska jest więc bezpieczna, jeśli chodzi o podatność na kryzys. Zwrócił uwagę, że utrzymywanie wysokich rezerw walutowych jest kosztowne. Są one bowiem "inwestowane" w papiery Stanów Zjednoczonych, czy strefy euro, które są bardzo nisko oprocentowane.

- Z drugiej strony ich celem jest to, żeby zabezpieczać wymienialność polskiej waluty, żeby chronić polskiego złotego przed potencjalnymi atakami spekulacyjnymi. W tym sensie dobrze, że są utrzymywane, powinny być utrzymywane - mówił. Według niego dyskusja na temat wykorzystania rezerw w inny sposób mogłaby mieć miejsce, kiedy Polska weszłaby do strefy euro, co nie jest w tej chwili realną opcją.

Natomiast Eryk Łon mówił, że od samego początku był sceptyczny wobec pomysłu wejścia Polski do strefy euro. Za wzór Łon wskazał politykę banków centralnych Czech i Węgier, które bronią swojej niezależności oraz swoich walut. Według niego można pomyśleć o wprowadzeniu klauzuli wyłączenia Polski ze strefy euro, z której korzystają np. Wielka Brytania i Dania.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Emigranci za chlebem. Niezwykłe losy polskich górników we francuskich kopalniach

Trudno dzisiaj oszacować, ilu Ślązaków i Zagłębiaków wyjechało przed drugą wojną światową do pracy we Francji. Ich ciekawe historie warte są zachowania.

Czy osoby, które odchodzą z górnictwa znajdą pracę? Ekspert: Jestem optymistą

Czy i w jakich branżach mogą znaleźć zatrudnienie osoby, które w najbliższych latach odejdą z górnictwa? Czy grożą nam społeczne problemy, które wywołała transformacja końca lat 90.? O tym w rozmowie z netTG.pl mówił prof. Robert Krzysztofik, geograf społeczno-ekonomiczny z Uniwersytetu Śląskiego.

Polska z jedną z najniższych długości życia zawodowego w UE

W 2025 r. osoba, która ukończyła w Polsce 15. rok życia, będzie obecna na rynku pracy przez 36 lat - wynika z danych przytoczonych przez Polski Instytut Ekonomiczny. To 7. najniższa długość życia zawodowego w Unii Europejskiej.

Prześwietlają węgiel dla JSW i łapią trucicieli. Czym zajmuje się to niezwykłe laboratorium?

Centralne Laboratorium Pomiarowo-Badawcze to jedno z największych specjalistycznych laboratoriów badawczych w Polsce. Funkcjonuje już od prawie 28 lat. Jego pracownicy każdego dnia obecni są w kopalniach, koksowniach, a często również w zakładach energetycznych. Wykonują pomiary środowiska pracy górników, zagrożeń naturalnych, opróbowania wysyłek węgla handlowego do odbiorców czy też badania próbek technologicznych wspomagających produkcję węgla i koksu.