Sejm: podkomisja będzie pracowała nad ustawą o rynku mocy

fot: ARC

Kampania ma przyczynić się do wzrostu świadomości przedsiębiorców w zakresie korzyści wynikających z efektywnego wykorzystania energii w firmach

fot: ARC

Sejmowa komisja energii i skarbu państwa zdecydowała w czwartek (26 października) o powołaniu podkomisji, która będzie pracowała nad rządowym projektem ustawy o rynku mocy.

Wcześniej Sejm zdecydował, że projekt ustawy trafi do komisji energii. O odrzucenie go w pierwszym czytaniu wnioskowali posłowie klubów opozycyjnych - PO, Nowoczesnej i PSL. Opozycja argumentowała, że wprowadzenie mechanizmu wsparcia dla energetyki odbywa się "pod dyktando koncernów energetycznych" i kosztem odbiorców. W przekonaniu opozycji istnieją możliwości zapewnienia wystarczającej mocy w systemie elektroenergetycznym bez sięgania po ten mechanizm. W opinii rządu, branży i części ekspertów, bez wprowadzenia rynku mocy, już na początku lat dwudziestych Polsce grozi niedobór energii w systemie. Aby do tego nie dopuścić, trzeba wprowadzić rozwiązania, które mają zachęcić energetykę do inwestycji w nowe moce.

W czwartek rano, przed głosowaniem wniosku o odrzucenie projektu, szef resortu energii Krzysztof Tchórzewski mówił, że wprowadzenie rynku mocy jest nieodzowne, jeśli chcemy zapewnić bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Rynek mocy ma dać dodatkowe źródło wynagrodzenia dla państwowych koncernów energetycznych w zamian za gotowość do zaoferowania - w razie potrzeby - określonych mocy elektrowni. Za tę gotowość zapłacić mają odbiorcy energii w postaci tzw. opłaty mocowej doliczanej do rachunków za energię. Rocznie ma to być kilka miliardów złotych. Nowe przepisy miałyby zacząć obowiązywać już od stycznia 2018 r. Z oceny skutków regulacji wynika, że łączne koszty rynku mocy w ciągu pobierania opłaty przez 10 lat od wejścia w życie zmian wyniosą prawie 26,9 mld zł, z czego dla odbiorców przemysłowych 2,1 mld zł, dla sektora mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw oraz dużych przedsiębiorstw niebędących odbiorcami przemysłowymi prawie 15 mld zł, a dla gospodarstw domowych prawie 7 mld zł.

Podczas prezentacji projektu ustawy w Sejmie szef resortu energii Krzysztof Tchórzewski ujawnił, że odbiorcy z uboższych gospodarstw domowych, którzy zużywają mniej energii, będą płacili po ok. 2 zł miesięcznie dodatkowo. Zamożniejsi ok 10 zł. Odrzucał też argumenty opozycji, że opłata mocowa to dodatkowy podatek.

Projekt ustawy o rynku mocy zakłada wprowadzenie tzw. dwutowarowego rynku, na którym towarem będzie tzw. moc dyspozycyjna netto, którą mogą oferować wytwórcy i zarządzanie popytem energii (DSR). Wprowadzenie tego mechanizmu ma zapewnić bezpieczeństwo dostaw energii w horyzoncie średnio- i długoterminowym. Zgodnie z projektem ustawy w 2021 r. w Polsce będzie już funkcjonował rynek mocy z płatnościami za moc, a pierwsza aukcja odbędzie się w trzecim roku przed okresem dostaw. Konsumenci odczują opłatę mocową w swoich rachunkach od 2021 r. Jej wysokość będzie jednak zależna od wyników aukcji, w których wygrywać będą najtańsze oferty.

Funkcjonujący w Polsce jednotowarowy rynek energii nie zapewnia - według autorów projektu - przesłanek ekonomicznych do kontynuowania udziału w rynku lub podejmowania decyzji o wejściu na ten rynek z nowymi inwestycjami. Sytuacja taka występuje w szeregu krajów, w tym i w Polsce.

Jako główną przyczynę wskazuje się niskie ceny energii, spowodowane konkurencją subsydiowanych odnawialnych źródeł energii (OZE). Jednocześnie rosnąca produkcja OZE ogranicza czas pracy źródeł konwencjonalnych, przez co mają one niższe przychody. Natomiast nie znika potrzeba ich utrzymania i rozwoju dla zapewnienia bezpieczeństwa pracy systemu energetycznego.

Równolegle z pracami w polskim parlamencie toczą się rozmowy przedstawicieli resortu energii z Komisja Europejską w ramach tzw. prenotyfikacji. KE uznaje bowiem rynek mocy za formę pomocy publicznej - stąd potrzebna jest jej zgoda na takie rozwiązania. Jak wyjaśniali w ostatnich tygodniach przedstawiciele ministerstwa energii - ponieważ rządowi zależy, by część przepisów weszła w życie od stycznia 2018 r., czasu zostało niewiele - gdyby czekać na zakończenie rozmów z Brukselą, czasu by mogło nie wystarczyć.

Rozmowy w Brukseli komplikuje zaproponowany przez Komisję Europejską tzw. pakiet zimowy, czyli kształt przyszłego rynku energetycznego. Zakłada on m.in. zakaz pomocy publicznej dla źródeł o emisji powyżej 550 kg CO2 na 1 MWh, co w praktyce eliminuje wszystkie źródła węglowe. W Polsce ok. 80 proc. energii produkuje się z węgla. Krzysztof Tchórzewski mówił w ub. tygodniu, że wciąż trwają "spotkania i jest jeszcze trochę wątków do wyjaśnienia i uściślenia". (PAP)

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nie będzie referendów w Chorzowie i Będzinie. Za mało podpisów i uchybienia formalne

Prezydenci Chorzowa i Będzina mogą spać spokojnie. Komisarze wyborczy odrzucili wnioski o przeprowadzenie referendów w tych miastach. W Chorzowie referendum nie obędzie się z powodu zbyt małej liczny ważnych podpisów poparcia, a w Będzinie z powodu uchybień formalnych.

URE zatwierdził taryfę na usługi magazynowania gazu przez Gas Storage Poland

Prezes Urzędu Regulacji Energetyki zatwierdził taryfę na usługi magazynowania gazu ziemnego przez spółkę Gas Storage Poland - podał Urząd. Stawki będą niższe o ok. 1,1 proc.

Wolny piątek w dwóch kopalniach PGG. Sprawdź, w których

Górnicy dwóch kopalń zespolonych w Polskiej Grupie Górniczej - ROW i Ruda - skorzystają w tym roku z wydłużonego weekendu na początku czerwca. Piątek po Bożym Ciele dyrekcje obu kopalń ogłosiły dniem wolnym od pracy.

PGG przypomina: Spotkanie w sprawie możliwości pracy w branży kolejowej dla górników już 3 czerwca

Polska Grupa Górnicza, Koleje Śląskie oraz spółka z grupy PGG – Synercom Usługi Wspólne na podstawie porozumienia podpisanego 3 listopada 2025 roku realizują wspólny projekt zatrudnienia byłych górników na stanowiskach związanych z utrzymaniem i prowadzeniem taboru kolejowego. 3 czerwca w odbędzie się kolejne spotkanie informacyjne dot. pracy w branży kolejowej.