Samolot na energię słoneczną wylądował po 26 godzinnym locie

Solar impulse solarimpulse com

fot: solarimpulse.com

Solar Impulse to pierwszy samolot zasilany energią słoneczną, który odbył tak długi lot

fot: solarimpulse.com

Po 26 godzinach lotu, w czwartek (8 lipca) rano na lotnisku w zachodniej Szwajcarii wylądował samolot z napędem słonecznym „Solar Impulse” - podała agencja Altair.

Jest to jedyny samolot napędzany energią słoneczną, który latał bez przerwy w dzień i w nocy.

Lot trwał ponad 26 godzin. Po tym czasie samolot z 57-letnim emerytowanym pilotem myśliwskim Andre Borschbergiem na pokładzie wylądował w bazie Payerne. - Przez 14 godzin Solar Impulse ładował akumulatory lecąc w świetle dziennym. Po locie w ciemnościach pozostał zapas energii na jeszcze 3-godzinny lot na akumulatorach – pisze agencja.

Solar Impulse ma rozpiętość skrzydeł równą 63,4 m, a jego masa wynosi 1,6 t. 12 tysięcy ogniw słonecznych zasila ważące blisko pół tony akumulatory litowe. Ich energia napędza cztery małe silniki elektryczne. Samolot w rekordowym locie leciał z prędkością 50-70 km.h na wysokości do 8700 m. Na 2013-2014 twórcy Solar Impulse planują lot dookoła świata.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.