Takie rozwiązanie proponował wicepremier Waldemar Pawlak, podkreślając jednocześnie, że sprawdza się ono znakomicie w innych krajach. Np. w Niemczech odkąd państwo zaczęło dopłacać do każdego nowego auta po 2,5 tys. euro, sprzedaż samochodów znacznie wzrosła.
Szybko okazało się jednak, że nasz budżet do takiej hojności nie jest skłonny. Zamiast dopłat ministerstwo finansów zaproponowało więc wprowadzenie nowego podatku - ekologicznego. Miałby on zastąpić płaconą obecnie przy kupnie auta akcyzę, a jego wysokość uzależniona byłaby od ilości emitowanych przez nasz samochód spalin. - Powinien on być płacony corocznie i byłby zachętą do zamiany samochodów na nowsze i emitujące mniej spalin - tłumaczy w TVN CNBC Biznes wiceminister finansów Maciej Grabowski.
Jak dodaje, podatek ekologiczny miałby objąć wszystkie zarejestrowane w Polsce samochody, niezależnie od tego czy kupione byłyby one przed, czy po wprowadzeniu nowych przepisów.
Wiceminister Grabowski mówi też, że prace nad odpowiednimi przepisami już w resorcie finansów trwają. - Na razie za wcześnie by mówić o szczegółach. Poznamy je w przeciągu miesiąca, półtora - zaznacza.
Co czwarty Polak przeżyłby za oszczędności najwyżej przez trzy miesiące
Co czwarty Polak mógłby utrzymać się z oszczędności najwyżej przez trzy miesiące po utracie głównego źródła dochodu, a 14 proc. nie posiada żadnych rezerw finansowych - wynika z badania Santander Consumer Banku.