Agnieszka pobiegła w londyńskim maratonie, by wesprzeć Fundację Rodzin Górniczych

1685615617 osiewacz biegaczka1 kzm

fot: ARC/Agnieszka Osiewicz

Agnieszka Osiewicz na trasie londyńskiego maratonu

fot: ARC/Agnieszka Osiewicz

Agnieszka Osiewicz pochodzi z Piekar Śląskich. Dziś to dorosła kobieta, która ma męża i dwójkę dzieci. W 2003 roku wyjechała z kraju, ale czuje silne związki z rodzinnymi tradycjami górniczymi, jej dziadek i tata pracowali na dole. – Jak ostatnio biegłam w Piekarach, to tak sobie wspominałam, że tak niedawno tu były trzy kopalnie, a teraz ich nie ma. Gdzieś ten sentyment jest we mnie jako Ślązaczce. Nie ukrywam tego, to słychać nawet w moim akcencie. Mimo że tyle lat mieszkam za granicą – mówi pani Agnieszka.

Jej tata, Krzysztof Duda, pracował całe swoje zawodowe życie w KWK Andaluzja. 16 sierpnia 1993 roku poszedł do pracy, ale już nie wrócił. To był pojedynczy wypadek, miał wylew krwi do mózgu.

– Moja przygoda z Fundacją Rodzin Górniczych rozpoczęła się w 1998 roku, 5 lat po śmierci mojego ojca-górnika. Pamiętam, przyszłam do pracy do mojej mamy i ona mi powiedziała, że było u niej dwóch panów z kopalni, powiedzieli, że powstała fundacja na rzecz rodzin i dzieci górników. Zaproponowali mi wyjazd z nimi na Cypr, gdzie będą inne dzieci, które straciły ojców na kopalni. Zgodziłam się – wspomina z entuzjazmem.

Polecieli wtedy rządowym samolotem z prezydentową Jolantą Kwaśniewską. – Mieliśmy wstęp do kokpitu. Już na wyspie była kolacja z panią Kwaśniewską, zakwaterowanie w świetnym hotelu, piękna pogoda i rówieśnicy. Dla 15-latki zobaczenie, że są takie dzieci jak ja, które straciły ojca i też pochodzą ze Śląska, było bardzo ważne – mówi.

– Z perspektywy czasu już mogę rozmawiać o stracie ojca. Mama nagle została sama z dwójką dzieci, oczywiście pracowała, ale gdy było jej ciężko, nie okazywała tego, tylko płakała w nocy do poduszki, ale rano znów działała, żeby nam zapewnić wszystko. Pomoc z Fundacji Rodzin Górniczych i stypendium to było wielkie wsparcie. Te barbórki, paczki i słodycze dla mnie, dziecka, wtedy to było bardzo ważne – dodaje pani Agnieszka.

Kiedy była już pełnoletnia, swoim doświadczeniem i pomocą mogła się podzielić z dziećmi, które znalazły się w trudnej sytuacji. – Zrobiłam kurs opiekuna i pojechałam jako wychowawczyni na taki wyjazd z dziećmi z Fundacji Rodzin Górniczych. To było ciekawe doświadczenie zobaczyć to wszystko z innej perspektywy i rozumieć, co te dzieci czują. Pamiętam rozmowę na plaży z siostrami, które tyle co straciły ojca. Te dzieci się otwierały, kiedy mówiłam „dasz radę” – wspomina.

Jako piętnastolatka z Fundacją Rodzin Górniczych była na Cyprze. Zdj. ARC/Agnieszka Osiewicz

– W tym roku będzie 30. rocznica śmierci taty, ja sama w listopadzie skończę 40 lat. Biegam od 8 lat. Sam pomysł przebiegnięcia maratonu wpadł mi do głowy dopiero w zeszłym roku. Najlepiej do tej pory czułam się w półmaratonach. Ale pomyślałam sobie: czemu nie, do tego start w Londynie, mieście, w którym mieszkałam kilka lat. Doszłam do wniosku, że na uczczenie czterdziestki maraton to świetny pomysł. Dostać się tam jest trudno, bo to loteria. W tym roku biegło 50 tysięcy ludzi razem ze mną – wspomina z ekscytacją.

Wraz z przygotowaniami do maratonu postanowiła założyć zbiórkę na cel, który jest bliski jej sercu, czyli na Fundację Rodzin Górniczych.

– Efekt to zebrane 855 euro. Kiedy córka zapytała mnie, jaki miałam cel, to odpowiedziałam jej, że de facto nie miałam żadnej kwoty w głowie. Jak pierwsze pieniążki zaczęły się pojawiać, byłam wzruszona. Bo ktoś kiedyś coś dla mnie zrobił, dał mi czas, pieniądze i możliwości, a teraz moja kolej – dodaje.

W tym roku minęło już 20 lat, odkąd wyjechała z Polski, wpierw do Wielkiej Brytanii, a obecnie mieszka od ponad 13 lat w Holandii. – Z perspektywy czasu jestem przekonana, że pomoc Fundacji wpłynęła na moją edukację i plany na przyszłość. Chciałabym oddać, chociaż w małej części, otrzymane przed laty dobro – akcentuje Agnieszka Osiewicz.

Fundacji, która niedawno obchodziła 25-lecie istnienia, pani Agnieszka, za pośrednictwem „Trybuny Górniczej” życzy, aby nigdy nie zabrakło ludzi dobrej woli, którzy wesprą działalność FRG.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kolejny wiadukt w Katowicach do remontu. Miasto ogłosiło przetarg

Samorządowa spółka Katowickie Inwestycje zamawia remont wiaduktu drogowo-tramwajowego w ciągu ul. 1 Maja nad Aleją Murckowską, czyli drogą krajową nr 86. Miejski remont ma być skoordynowany z inwestycją PKP Polskich Linii Kolejowych dot. równoległego wiaduktu kolejowego nad DK86.

20 nowych tramwajów do końca sierpnia na śląskich torach

Tramwaje Śląskie dostały 136 mln złotych z KPO. Pozwoli to na zakup 20 nowoczesnych wagonów. 

Niebezpieczne manewry na S1. Co skłania kierowców do zawracania przed tunelami?

Obejście Węgierskiej Górki na drodze ekspresowej S1 to jedna z najbardziej malowniczych tras w Polsce. Są tam imponujące estakady, mosty i tunele. I właśnie przed tunelami na tej trasie część kierowców „głupieje” – zawraca i jedzie pod prąd. Dlaczego tak się zachowują? - Znamy prawdopodobną przyczynę – informują w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

20. Marsz Autonomii z poparciem dla języka śląskiego

W sobotę, 11 lipca, jubileuszowy Marsz Autonomii przejdzie ulicami Katowic.