Sala konferencyjna w siedzibie zarządu Regionu „Solidarności” otrzyma imię Lecha Kaczyńskiego

Zarząd Regionu Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności zdecydował o nadaniu imienia Lecha Kaczyńskiego nowej związkowej sali konferencyjnej – poinformował portal nettg.pl Wojciech Gumułka, rzecznik Śląsko-Dąbrowskiej „Solidarności”.

Pomysł takiego uczczenia tragicznie zmarłego prezydenta pojawił się tuż po katastrofie pod Smoleńskiem. Jak mówi Piotr Duda, szef Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności, Lech Kaczyński bardzo interesował się przebudową budynku Solidarności przy ul. Floriana 7.

Nadając nowej sali konferencyjnej imię Lecha Kaczyńskiego, związkowcy chcą podkreślić troskę prezydenta o zwykłego człowieka i przypomnieć jego solidarnościowe korzenie. W przyjętej w tej sprawie uchwale, członkowie zarządu Regionu określili Lecha Kaczyńskiego „mężem stanu, członkiem NSZZ Solidarność, obrońcą praw pracowniczych i związkowych”.

Przebudowana siedziba Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności zostanie ostatecznie oddana do użytku 14 maja. Wtedy też odbędzie się uroczystość nadania imienia sali konferencyjnej. Nad wejściem do niej zawiśnie napis „Sala im. Lecha Kaczyńskiego”. W środku na jednej ze ścian umieszczona będzie tablica upamiętniająca tragicznie zmarłego prezydenta.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.