Sala imienia znanego profesora w Kopalni Doświadczalnej Barbara

1750685222 gig

fot: GIG-PIB

Podczas uroczystości pokazano też odnowiony wagonik

fot: GIG-PIB

W Kopalni Doświadczalnej Barbara GIG-PIB upamiętniono profesora Wacława Cybulskiego, jednego z najbardziej zasłużonych dla górnictwa naukowców i wieloletniego dyrektora tej kopalni.

Sala konferencyjna Kopalni Doświadczalnej Barbara zyskała imię profesora Wacława Cybulskiego. Dodatkowym elementem uroczystości była prezentacja odnowionego, zabytkowego sztandaru oraz odrestaurowanego wagonika z Kopalni Doświadczalnej Barbara, w dowód hołdu dla wielu pokoleń pracowników.

W uroczystości wzięli udział przedstawiciele kadry zarządzającej GIG-PIB oraz syn profesora Wacława Cybulskiego, Krzysztof Cybulski wraz z rodziną. Jak wspominał profesor Krzysztof Cybulski, ta sala miała szczególne znacznie dla jego ojca, bo była tu wcześniej biblioteka w której spędzał wiele godzin oraz miejsce do nauki języka angielskiego dla pracowników KD Barbara.

- Nauka i rozwój zawodowy były tym na czym mojemu ojcu szczególnie zależało – mówi Krzysztof Cybulski. - Dlatego cieszę się, że to miejsce spotkań, będzie gromadzić ludzi pod imieniem Wacława Cybulskiego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.