Sadzenie drzew pod auspicjami gliwickiego Vattenfalla

W Nadleśnictwie Rybnik trwa dziś sadzenie drzewek zorganizowane przez Vattenfall. Do udziału w akcji zaproszeni zostali politycy, przedstawiciele władz lokalnych, osoby reprezentujące świat nauki, artyści oraz młodzież.

- Wynikiem zeszłorocznych działań było posadzenie 170 tysięcy młodych drzewek. W tym roku nawiązując do wydarzenia z roku ubiegłego, sadzimy drzewka w Nadleśnictwie Rybnik – wyjaśnia Marek Knapik z Działu Komunikacji Vattenfall.

Jak dowiedzieliśmy się w warszawskim biurze prasowym szwedzkiego koncernu ideą projektu jest zasadzenie drzewka dla każdego klienta Vattenfall. Dlatego też, w najbliższych latach Śląsk wzbogaci się o ich 1 milion.

- Co roku tysiące nowych drzewek zasila śląskie lasy. Posadzone z naszej inicjatywy drzewka rosną w nadleśnictwach Rudziniec, Rybnik i Świerklaniec. Są to głównie rodzime odmiany dębu, buka i sosny – dodaje Knapik.

Vattenfall zachęca do angażowania się w program wierząc, że jest to jeden z najprostszych sposobów łagodzenia zmian klimatu. Z jednej strony wzrost globalnego ocieplenia spowodowany jest w dużej mierze przez nadmierną emisję dwutlenku węgla, z drugiej zaś jeden dojrzały dąb w ciągu roku pobiera z atmosfery około 10 kilogramów dwutlenku węgla, a oddaje przez liście mniej więcej tyle samo cennego tlenu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.