Sąd zablokował rozbudowę kopalni. To pierwszy taki wyrok w tym kraju
Australijski Sąd Najwyższy zablokował rozbudowę kopalni węgla Mount Pleasant. Decyzję popierają ekolodzy, ale niepokoi ona branżę energetyczną.
fot: ARC
Australijskie kopalnie produkują głównie na eksport.
fot: ARC
Australijski Sąd Najwyższy zablokował rozbudowę kopalni węgla Mount Pleasant. Decyzję popierają ekolodzy, ale niepokoi ona branżę energetyczną.
Jak donosi Reuters, australijska grupa aktywistów wygrała pierwszą tego typu sprawę, jaka trafiła do Sądu Najwyższego w tym kraju. Sędziowie podtrzymali decyzję o zablokowaniu dwudziestoletniej rozbudowy kopalni węgla w stanie Nowa Południowa Walia.
Jak podał Reuters, MACH Energy dążyło do przedłużenia do 2048 roku eksploatacji kopalni Mount Pleasant. Planowo zakład ma zakończyć pracę w grudniu tego roku. Właściciel kopalni chciał również podwojenia produkcji węgla. Rozbudowa pozwoliłaby na wydobycie dodatkowych 406 milionów ton.
Oddalając apelację firmy, Sąd Najwyższy Australii stwierdził, że władze lokalne nie rozważyły w odpowiedni sposób wprowadzenia przepisów, które miałyby złagodzić negatywny wpływ na klimat. Zwolennicy tego orzeczenia twierdzą, że wpłynie ono na przyszłe decyzje dotyczące zezwoleń na wydobycie paliw kopalnych w tym stanie.
Skutki dla całego kraju?
Reuters wyjaśnia, że tzw. emisje zakresu 3 stanowiły 98 proc. emisji gazów cieplarnianych w kopalni. Zdaniem Sądu Najwyższego, niezależna komisja planowania Nowej Południowej Walii nie rozważyła wprowadzenia odpowiednich przepisów, ponieważ zdecydowana większość emisji byłaby generowana za granicą, już po eksporcie węgla.
„Koncentrując się jedynie na 2 proc. emisji pochodzących z projektu, komisja nie rozważyła w uzasadnieniu, czy należy nałożyć warunki zapewniające ograniczenie emisji gazów cieplarnianych w możliwie największym stopniu" – powiedział sędzia James Edelman.
Choć orzeczenie stanowi interpretację prawa planistycznego Nowej Południowej Walii, to branża energetyczna obawia się, że jego skutki mogą być odczuwalne po drugiej stronie kraju.
„Jeśli strzelimy sobie w stopę i nie pozwolimy na rozwój tego typu projektów, to okaże się, że nowe projekty powstaną w innych krajach, w których obowiązują niższe standardy i kontrole środowiskowe” – powiedział Aaron More, dyrektor naczelny Izby Przemysłowo-Energetycznej Australii Zachodniej cytowany przez ABC.
Było to pierwsze orzeczenie najwyższego sądu Australii w sprawie dotyczącej zmian klimatycznych.