fot: PAP
Sąd Okręgowy w Gliwicach nie usłyszał w piątek przyznania się do winy, oskarżeni pracownicy firmy „Mard” i jej szef nie poczuwali się do odpowiedzialności karnej za śmierć 23 górników
fot: PAP
Sąd Okręgowy w Szczecinie w ub. roku uniewinnił wszystkich siedmiu prezesów od zarzutów m.in. narażenia firmy na straty. Od wyroku odwołał się prokurator, który żądał jego uchylenia i skierowania sprawy ponownie do pierwszej instancji.
Sad apelacyjny uznał, że apelacja prokuratora jest niezasadna. W uzasadnieniu wyroku sędzia Stanisław Kucharczyk powiedział, że sąd okręgowy słusznie uznał, iż oskarżeni podejmowali działania gospodarcze w ramach holdingu, a więc w warunkach współpracy pomiędzy różnymi podmiotami. Działania te uwzględniały interesy społeczno-gospodarcze całego zgrupowania spółek.
- Oskarżonym nie można zarzucić, że nadużyli uprawnień lub nie dopełnili obowiązków, a tym samym działali na szkodę stoczni szczecińskiej - zaznaczył sędzia Kucharczyk.
- Wyrok jest prawomocny, kasację do Sądu Najwyższego może złożyć tylko prokurator - powiedział sędzia Janusz Jaromin.
W pierwszym procesie prezesów oskarżono o przekroczenie uprawnień i nadużycie obowiązków oraz narażenie firmy na ponad 60 mln zł strat. Na ławie oskarżonych zasiadali były prezes holdingu Krzysztof Piotrowski oraz sześciu członków zarządu: Ryszard Kwidziński, Grzegorz Huszcz, Zbigniew Gąsior, Andrzej Żarnoch, Arkadiusz Goj i Marek Tałasiewicz.
SSN została wystawiona na sprzedaż, po tym jak Komisja Europejska uznała, że pomoc udzielona stoczni, podobnie jak zakładowi w Gdyni jest nielegalna i dała polskiemu rządowi czas do czerwca 2009 roku na wyprzedaż ich majątku. W życie weszła tzw. specustawa stoczniowa, w której znalazły się zapisy określające szczegóły związane z wyprzedażą majątku i programem zwolnień. Specustawa nie gwarantuje produkcji statków w sprzedanych stoczniach.