Rządowy sposób na kryzys: Skrócić okres ochronny dla pracowników
Rozmowy pracodawców, związkowców i rządu ruszą w styczniu w Komisji Trójstronnej.
- Zakaz zwolnienia pracownika z firmy przez cztery lata to paranoja - mówi poseł PO Sławomir Piechota, szef sejmowej komisji polityki społecznej. - Która dziś firma ma gwarancję, że za rok będzie miała kontrakty.
Poseł podaje przykład jednego z polskich miast. Władze chciały dać osobom po pięćdziesiątce o niskich kwalifikacjach pracę przy sprzedaży biletów parkingowych. Gdy jednak zorientowały się, że przez cztery lata niezależnie od stanu miejskiej kasy będą musiały ludzi trzymać na etatach, podziękowały ludziom i zamontowały parkomaty.
- Tracimy miejsca pracy, bo w przepisach mamy nadmierną ochronę, która, zamiast pomagać, szkodzi pracownikom. Nazywa się to pozytywną dyskryminacją - mówi Piechota.
Wiceminister pracy Radosław Mleczko tłumaczył niedawno nam, że skrócenie okresu ochronnego może ograniczyć też tzw. zwolnienia prewencyjne. O co chodzi? Pani Wiesława była zastępcą dyrektora jednej z firm w środkowej Polsce. Gdy dostała listę pracowników, którzy zbliżają się do okresu ochronnego, powiadomiła kadry, by je zwolnić. Tłumaczyła to dobrem firmy.
- Gdybym tego nie zrobiła, pracownicy wpadliby w okres ochronny i mogliby mi odmówić pójścia na szkolenia, podnoszenia kwalifikacji, bo przecież mieliby już gwarancję pracy - mówi pani Wiesława. - Musiałam więc działać.
Zdaniem Michała Boniego, ministra w kancelarii premiera, skrócenie okresu ochronnego trzeba rozpatrywać razem z innymi elementami polityki państwa. W aktywizacji najstarszych Polaków ma pomóc choćby rządowy program 50+.
Dzięki niemu pracodawca nie będzie musiał za pracowników po pięćdziesiątce odprowadzać składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.
Wiktor Wojciechowski z fundacji FOR wyliczył jednak, że oszczędności na skasowaniu składek nie będą dla pracodawców żadną zachętą do zatrudniania. Gdy ktoś zarabia średnią krajową, pracodawca zaoszczędzi jedynie 75 zł miesięcznie.
- Nie ma więc wyjścia, tylko skrócenie okresu ochronnego pomoże najstarszym pracownikom. Firmy, zwłaszcza w kryzysie, będą się bały zatrudniać starszych Polaków, będą brać młodych, bo będzie ich można w każdym momencie zwolnić - mówi Wojciechowski.
Zapewnia, że zmiany są konieczne w obliczu katastrofalnych danych o aktywności zawodowej najstarszych Polaków.
W Polsce wśród osób w wieku 55-64 lata pracuje zaledwie 29 proc. To najmniej w całej Europie! Średnia w UE to 46,6 proc., w Szwecji 70 proc.
Jeszcze dziesięć lat temu podobny jak w Polsce okres ochronny obowiązywał w Finlandii. Gdy go zniesiono, odsetek najstarszych ludzi mających pracę podskoczył tam z 35 proc. do ponad 50.
Co na to związki? Janusz Łaznowski z NSZZ \"Solidarność\", członek zespołu prawa pracy w Komisji Trójstronnej. - Jest o czym rozmawiać. Gdyby informacje o zwolnieniach ludzi tuż przed okresem ochronnym się potwierdziły, skrócenie tych okresów, zwłaszcza w kryzysie, ma sens. Będę za.