Rząd rozumie i szuka sposobu

fot: Maciej Dorosiński

- Mam nadzieję, że pani premier przyjeżdża dzisiaj z dobrą nowiną - powiedział przed rozmowami lider górniczej "S" Jarosław Grzesik

fot: Maciej Dorosiński

- Wbrew wcześniejszym obawom rząd nie zamierza wpisywać się w unijną politykę antywęglową, która zakładała "dekarbonizację" czyli całkowite wyeliminowanie węgla z procesu produkcji energii – pisze na stronie Górniczej Solidarności przewodniczący Krajowej Sekcji Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ Solidarność Jarosław Grzesik, komentując założenia opracowywanej przez Ministerstwo Energii strategii polityki energetycznej dla Polski.

- Dyskusje, z jakimi mamy ostatnio do czynienia w środowisku górniczym, dotyczą głównie spraw doraźnych: przywrócenia pracownikom zawieszonych elementów wynagrodzenia czy rozgrzewającej emocje na forach internetowych sprawy rekompensat za utracone prawo do bezpłatnego węgla dla emerytów i rencistów. Wszystkie te kwestie są oczywiście istotne, bo dotyczą pieniędzy, które obecnym lub byłym górnikom się po prostu należą. Dobrze też jednak, że równolegle toczy się debata dotycząca spraw, od których zależy przyszłość górnictwa w Polsce – zaznacza Grzesik.

Przewodniczący wyjaśnia, że mówi o przygotowywanym przez rząd projekcie strategii polityki energetycznej do 2040 r. Ostateczną wersję dokumentu powinniśmy poznać przed końcem roku, już teraz jednak można ocenić poszczególne założenia strategii. Przedstawiciele resortu energii mówili o nich podczas spotkania z górniczymi centralami związkowymi, a częściowo również w mediach.

- Jeśli wierzyć tym wypowiedziom, w strategii zapisano konkretne liczby dotyczące przyszłego miksu energetycznego Polski, czyli podziału na źródła energii, z których nasz kraj będzie korzystał między 2040 a 2050 rokiem: 50 procent energii miałaby wytwarzać energetyka węglowa, około 20 proc. - energetyka jądrowa, zaś 20 procent - instalacje korzystające z odnawialnych źródeł energii – tłumaczy Grzesik.

W jego opinii to dobra wiadomość. - Wbrew wcześniejszym obawom rząd nie zamierza wpisywać się w unijną politykę antywęglową, która zakładała "dekarbonizację" czyli całkowite wyeliminowanie węgla z procesu produkcji energii. Ktoś mógłby zwrócić uwagę na czekające nas znaczące ograniczenie produkcji energii z węgla - jeszcze w 1989 r. mieliśmy niemal 100-procentowy udział "czarnego złota" w energetyce, dzisiaj to wciąż około 84 proc. Jak jednak zapewnił minister Tchórzewski, spadek tego udziału do poziomu 50 proc. ma wynikać z pokrywania rosnącego zapotrzebowania na energię mocami wytwarzanymi na bazie innych źródeł. To oznacza, że polska energetyka będzie potrzebowała tyle samo węgla, co dziś – wyjaśnia Grzesik.

Przewodniczący tłumaczy, że w sytuacji, gdy Polska nie ma możliwości skutecznego odstąpienia od antywęglowych regulacji narzuconych przez Brukselę, takich jak słynny Pakiet Klimatyczny czy narzucający niezwykle restrykcyjne wskaźniki emisyjności energetyki Pakiet Zimowy, trzeba sobie radzić inaczej.

- Wygląda na to, że rząd to rozumie i szuka sposobu, by znacząco zmniejszyć negatywny wpływ unijnego prawodawstwa na sytuację sektora wydobywczego w kraju, co stanowi dobry prognostyk na przyszłość - podsumowuje.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.