Rząd ma uchwalić projekt ustawy o CO2

Dym elektrownia

fot: greenpeace.org

Opóźnienia w przyjęciu ustawy w styczniu i lutym pozbawiły Polskę około 1 miliarda dolarów, które gotowe były zapłacić inne kraje i instytucje za nasze limity CO2

fot: greenpeace.org

We wtorek rząd ma w końcu przyjąć nową ustawę o handlu emisjami CO2. Jej brak uniemożliwia budżetowi zarobienie nawet miliarda dolarów.

Rząd już w ubiegłym roku deklarował, że ustawę trzeba jak najszybciej przyjąć. Bo dzięki niej Polska mogłaby sprzedać swoją nadwyżkę uprawnień do emisji CO2, jaką mamy w ramach systemu ONZ-owskiego (niezależnego od unijnego systemu ETS). Jeszcze w grudniu ub.r. kupnem polskiej nadwyżki uprawnień były zainteresowane m.in. rządy Japonii i Hiszpanii, Bank Światowy, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju oraz japoński koncern Mitusi. W sumie mogliśmy zyskać nawet 1 mld dol. - napisała \"Gazeta Wyborcza\".

Niestety, cały styczeń i luty rządowi prawnicy tekst ustawy poprawiali. Tymczasem kryzys sprawił, że firmy i rządy mają mniej pieniędzy. Spadła też produkcja, co oznacza, że państwa emitują do atmosfery mniej CO2 i muszą dokupować mniej zezwoleń - podała \"Gazeta\".

Biuro prasowe resortu środowiska uspokaja. - Potencjalni kupujący podtrzymują swoje zainteresowanie. A Ministerstwo Środowiska jest z nimi w ścisłej współpracy - zapewnia Magda Sikorska, rzecznik resortu. - Przeprowadzenie ustawy przez parlament potrwa maksymalnie dwa miesiące - dodaje.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnictwo odkrywkowe szykuje debatę – będzie apel do władz Rzeczpospolitej Polskiej

Tegoroczna edycja Szkoły Górnictwa Odkrywkowego ma miejsce w szczególnym momencie. Polskę czekają inwestycje, których skala będzie miała bezpośredni wpływ na przyszłość całego sektora wydobywczego.

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.