Rząd i spółki są pewne, że pomimo epidemii prądu nam nie zabraknie

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

- Chcemy uprościć rządowy program Czyste Powietrze i przenieść do niego część doświadczeń innego programu: Mój Prąd - zapowiedział w piątek w Katowicach minister klimatu Michał Kurtyka

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Wpływ epidemii koronawirusa na gospodarkę jest oczywisty. Odczuwa go branża energetyczna. Rząd uspokaja: energii, benzyny i gazu nam nie zabraknie.

– Na stacjach benzynowych nie zabraknie nam paliwa, nie zabraknie nam gazu, ani energii elektrycznej. Spółki funkcjonują w sposób bardzo sprawny – poinformował tuż przed świętami minister klimatu Michał Kurtyka, który w swoim resorcie powołał zespół zarządzania kryzysowego, na bieżąco wraz ze spółkami energetycznymi monitorujący sytuację.

Minister zapewnił także, że niezagrożona jest też ciągłość dostaw paliw z zewnątrz. Epidemia wywołała pewną zmianę, jeśli chodzi o rynek energii elektrycznej. Wzrosło zapotrzebowanie na nią w domach, a zmalało w przemyśle. Sumarycznie jednak, świat i Polska zużywają obecnie prądu znacznie mniej niż przed epidemią.

– Zawieszenie, w związku z pandemią, produkcji w wielu branżach powoduje spadek zapotrzebowania na energię; w niektórych krajach nawet o 15 proc. – podali w kwietniowej analizie eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Obniżenie zapotrzebowania na energię elektryczną jest widoczne także w Polsce.

– Od 12 marca br. zaczęło ono spadać poniżej poziomu w analogicznym okresie 2019 r. W kwietniu zapotrzebowanie wyniosło 93-94 proc. zapotrzebowania notowanego w tym samym okresie poprzedniego roku – wyliczyli eksperci PIE.

Co ciekawe, według analityków ograniczenia związane z pandemią oraz niższe zużycie energii nie mają negatywnego wpływu na wartość spółek energetycznych na giełdzie. „W porównaniu do początku lutego, WIG20 ma wartość niższą o 27 proc., ale na tym tle większość spółek energetycznych radzi sobie lepiej – akcje PGE i Energi mają wartość o 3,6 proc. niższą niż 2 miesiące wcześniej. Większe spadki zanotowały Tauron – 21,6 proc. oraz Enea – 32,5 proc.” – piszą w analizie eksperci PIE.

Producenci energii elektrycznej właściwie od początku epidemii w Polsce sukcesywnie wprowadzają procedury mające chronić pracowników, ale także zapewnić ciągłość dostaw. Podobnie działają Polskie Sieci Elektroenergetyczne, czyli operator elektroenergetycznego systemu przesyłowego w kraju.

– Zagrożenie epidemiologiczne traktujemy poważnie i już w styczniu – jako jedni z pierwszych – uruchomiliśmy działania prewencyjne. W myśl przepisów prawa energetycznego odpowiadamy za nieprzerwaną pracę Krajowego Systemu Elektroenergetycznego. Stąd konieczność troski o bezpieczeństwo naszych pracowników – choroba jednego pracownika może oznaczać kwarantannę całego zespołu. Dlatego już w pierwszej połowie lutego ograniczyliśmy wyjazdy zagraniczne i udziały w konferencjach, prawdopodobnie jako pierwsi w Polsce – mówi Eryk Kłossowski, prezes zarządu PSE.

Od tego czasu na terenie obiektów PSE wdrożono restrykcyjne środki ostrożności przeciwdziałające zarażeniu wirusem. Wprowadzona została wzajemna separacja lokalizacyjna kluczowych zespołów w każdej jednostce organizacyjnej. Przeprowadzono segmentację budynków mieszczących krytyczne stanowiska pracy – Krajową Dyspozycję Mocy, Obszarowe Dyspozycje Mocy oraz Regionalne Centra Nadzoru, a także kluczowych pracowników odpowiedzialnych za cyberbezpieczeństwo i niezawodne działanie sieci telekomunikacyjnej.

PSE zmieniły organizację pracy we wszystkich lokalizacjach i jednostkach organizacyjnych spółki, aby dostosować ją do wymogów stanu epidemii – tam, gdzie było to możliwe, wprowadzono pracę zdalną, którą świadczy obecnie 1340 osób. Spółka poinformowała też przed świętami, że została przygotowana na ewentualną konieczność skoszarowania kluczowych pracowników.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Sejmik woj. śląskiego wspiera sieroty po wypadkach w kopalniach

Sejmik Województwa Śląskiego zdecydował o udzieleniu pomocy finansowej dla trojga dzieci osieroconych po śmiertelnych wypadkach w kopalniach. Łącznie z budżetu województwa trafi do nich 30 tys. zł – po 10 tys. zł na każde dziecko.

Ilu pracowników ucierpiało na Śląsku? Nowe statystyki wypadków przy pracy

Urząd Statystyczny w Katowicach podał dane dotyczące poszkodowanych przy pracy w woj. śląskim. 

Cyberzagrożenia dotyczą też górnictwa. Ruszyły prace zespołu

W Wyższym Urzędzie Górniczym w Katowicach ruszyły prace nad wytycznymi z zakresu cyberbezpieczeństwa dla polskiego górnictwa.

Muzeum Powstań Śląskich w Świętochłowicach ma zostać połączone z Muzeum Górnośląskim w Bytomiu

Sejmik Województwa Śląskiego wyraził wolę podjęcia działań zmierzających do przejęcia przez województwo pełnego prowadzenia Muzeum Powstań Śląskich w Świętochłowicach. Obecnie placówka jest wspólną instytucją kultury Świętochłowic i województwa śląskiego, ale miasto zdecydowało o zakończeniu współprowadzenia. Świętochłowickie muzeum ma zostać połączone z Muzeum Górnośląskim w Bytomiu.