Rząd Francji każe koncernom oddać zysk z drogich paliw
– Nie może być tak, że Francuzi płacą ponad 1,60 euro za litr benzyny, a Total cieszy się z dodatkowych zysków – zżymała się wczoraj w porannym programie telewizyjnym francuska minister gospodarki i finansów Christine Lagarde. Na popołudnie zaprosiła do siebie na rozmowę prezesa Totala, największego francuskiego koncernu naftowego.
Christophe de Mergerie nie mógł mieć wątpliwości, o czym będzie rozmowa. – Firmy paliwowe muszą zachować się bardziej po obywatelsku – tłumaczył wczoraj sekretarz stanu w Ministerstwie Transportu Dominique Bussereau.
Choć szczegóły spotkania nie zostały ujawnione, znany jest jego wynik. Total zgodził się wpłacić 102 miliony euro na fundusz, z którego państwo dotuje uboższe rodziny używające do ogrzewania oleju opałowego. Kwota wymuszonej darowizny nie jest jednak zbyt wygórowana – stanowi mniej niż procent zysku koncernu za ubiegły rok.
Mimo że rządy we Francji sprawuje prawica, a Nicolas Sarkozy sięgnął po władzę pod hasłami prorynkowych reform, dziś on i jego ekipa nie wahają się używać egalitarnej retoryki. Na przykład wytykając prezesom wielkich firm wysokie zarobki.
Sytuacja na rynku ropy zmusiła do interwencji również rządy innych państw europejskich. W piątek wniosek o zgodę na obniżenie akcyzy na paliwa przesłali do Komisji Europejskiej Węgrzy.