Ryszard Komornicki: To sprawa honoru

Komornicki ryszard ARC

fot: ARC

fot: ARC

Rozmowa z Ryszardem Komornickim, nowym trenerem piłkarzy Górnika Zabrze.

Długo się pan zastanawiał, zanim złożył podpis na 3-letnim kontrakcie? Akurat trafił pan na trudny czas 14-krotnego mistrza Polski, który musiał przełknąć gorzką pigułkę degradacji.

- Ta decyzja była stosunkowa trudna i kosztowała mnie dużo czasu i zdrowia. Wrócić do Zabrza i to w takim okresie nie jest łatwo. W Szwajcarii przez ostatnie dwa lata pracowałem z sukcesami w klubie, który miał chyba najmniejszy budżet ligowy. Wracając do Polski godzę się na rozłąkę z rodziną. Przecież dzieci zostały w Szwajcarii. Na pewno chciałem wrócić do Zabrza, ale podstawowym pytaniem jest to, czy dam radę wrócić z Górnikiem do ekstraklasy. Zrealizowanie tego celu to dla mnie sprawa honoru. Uważam, że dogadam się z drużyną i jeżeli nie będzie potrzeby sprzedaży zawodników, to awans zostanie osiągnięty. Na pewno będą zmiany w systemie gry, ustawieniu zespołu. Mam pewną filozofię, którą będę stosował.

Na czym ma polegać owa filozofia Ryszarda Komornickiego, który znany jest z tego, że to on rządzi w szatni, a nie piłkarze?

- Musimy stworzyć kolektyw i musimy być wobec siebie lojalni. W szatni ze sobą rozmawiamy, ale z szatni nic nie może wychodzić na zewnątrz. Poza tym jakoś nie mogę wyobrazić sobie sytuacji, gdy piłkarze wtrącają się w kwestie szkoleniowe. Gdybym jako piłkarz podszedł do trenera Huberta Kostki i powiedział mu, że ma grać ten, czy inny zawodnik, to od razu z hukiem wyleciałbym z szatni! Poza tym chciałbym, by zawodnicy nie mówili, że liczy się tylko awans. Oni powinni mówić, że dla nich najważniejszy jest ten najbliższy mecz. Myślmy tylko o nim, jako najważniejszym celu.

Czy mimo wszystko nie boi się pan podjętego ryzyka? Pański poprzednik, Henryk Kasperczak, miał praktycznie nieograniczone możliwości w Górniku, a mimo to poniósł spektakularną porażkę.

- Nie jestem zabobonny i nie wierzę w gusła. Dużo się zmieniło w klubie od czasu mojego poprzedniego pobytu i nie ma znaczenia to, że Górnik będzie teraz grał w pierwszej lidze. Musimy sobie wypracować respekt i właściwy status. Ja uważam, że lepiej jest źle grać i wygrywać, niż ładnie przegrywać. Najważniejsze, byśmy grali efektywnie.

Nie tak dawno głośno było o wizycie kibiców na treningu drużyny, która musiała założyć przygotowane przez fanów koszulki z mocnymi napisami. Jakie jest pana stanowisko w tej sprawie?

- Oczywiście, że chcę i będę współpracował z kibicami. Ale nie na boisku! (śmiech). Faktycznie, będę chciał dość często spotykać się z nimi, jednak w odpowiednim miejscu. Nie ma takiej możliwości, że nasi fani przyjdą na trening. To było, minęło. Mam nadzieję, że coś takiego się nie powtórzy. Ja jestem człowiekiem, który nie lubi gwałtu i przemocy. Na takie tematy nie chcę się nawet wypowiadać. Chcę spotkać się z kibicami i posłuchać ich zdania. Jeżeli przyjdą niepowodzenia i po pierwszej porażce stracimy nerwy, będziemy siebie wzajemnie obwiniać, to daleko nie zajedziemy. Musimy znaleźć rozwiązanie, które usatysfakcjonuje obydwie strony. Owszem, kibic ma prawo wyrazić swoje niezadowolenie, ale zawodnicy nie mogą przez to wychodzić na boisko ze strachem w sercu. Nie dziwmy się potem, że ktoś nie trafił do pustej bramki. Błędy i pomyłki są przecież ludzkie!

Koncepcja Kasperczaka opierała się na grze jednym napastnikiem. Czy pod rządami jego następcy zmieni się styl gry Górnika?

- Trudno jest mi w tej chwili powiedzieć, jak zagram. Muszę najpierw poznać całą drużynę. Mogę nawet wystawić trzech napastników. Przeważnie gram dwójką z przodu, jednak podkreślam, że liczba snajperów nie decyduje o tym, czy zespół wygrywa spotkanie. Zaczniemy od pracy nad grą defensywną. Chcemy mieć silne tyły, tak aby tracić jak najmniej bramek. Jak to zacznie funkcjonować, to z grą w ataku będzie ok. Będę rozmawiać z zawodnikami. Uważam, że każdy powinien biegać po boisku w tym sektorze, w którym czuje się najlepiej. I to powinno dać wyniki.

Ryszard Komornicki, urodzony 14 sierpnia 1959 r. w Ścinawie. Piłkarz Kryształu Stronie Śląskie, GKS-u Tychy, Górnika Zabrze, a potem klubów szwajcarskich: FC Aarau, FC Wohlen, Kickers Luzern. Z Górnikiem 4-krotnie zdobywał mistrzostwo Polski, raz Superpuchar. W rodzimej ekstraklasie rozegrał 182 mecze, strzelając 35 goli. Był także mistrzem Szwajcarii, jako gracz FC Aarau. W reprezentacji Polski zaliczył 20 występów (był uczestnikiem Mundialu w Meksyku w 1986 r.). Jako trener prowadził FC Luzern, FC Solothurn, rezerwy FC Zurych i wspomniane Aarau. Po raz drugi opiekunem Górnika został 18 czerwca 2009 r.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Powstanie tablica upamiętniająca internowanych w Zabrzu-Zaborzu. „Zadbamy o pamięć osób, którym zawdzięczamy wolność"

Jak poinformowała śląsko-dąbrowska "Solidarność", przy bramie prowadzącej do Zakładu Karnego w Zabrzu umieszczona zostanie tablica upamiętniająca osoby internowane po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku. 

Fot glowne 2026 08 13 Nettg 00

Kopalnia Soli „Wieliczka” – jedna wycieczka, setki wrażeń!

Podróże czy edukacja? Połącz jedno i drugie, zabierz swoją klasę na szkolną wyprawę do Kopalni Soli „Wieliczka”. Zamiast lekcji aktywna nauka podczas zwiedzania. Wybierz trasę idealną do wieku uczniów i posiadanej przez nich wiedzy.

Małysz nadal przyciąga. Tysiące osób odwiedziło już centrum narciarstwa jego imienia

W ciągu miesiąca ponad 5 tysięcy osób odwiedziło Beskidzkie Centrum Narciarstwa im. Adama Małysza w Wiśle. Nowa atrakcja turystyczna przyciągnęła zarówno mieszkańców, jak i turystów z Polski oraz zagranicy. – Nazwisko Adama Małysza wciąż ma w sobie magię i nadal przyciąga ludzi - mówi Tadeusz Papierzyński, prezes spółki Baseny Wisła, która zarządza obiektem.

1

Oktoberfest w beskidzkim wydaniu. Pomysł na integrację firmową w Hotelu*** NAT Wisła

Szukasz pomysłu na oryginalne spotkanie dla pracowników, integrację zespołu albo nieformalne wydarzenie dla klientów? Jesienny wyjazd w klimacie Oktoberfestu może być świetną alternatywą dla tradycyjnej kolacji firmowej. Hotel*** NAT Wisła zaprasza na wyjątkową imprezę OKTOBER w Malince, gdzie bawarski klimat spotyka się z tyrolską atmosferą, góralską gościnnością i beskidzkimi smakami.