Ryszard Bosek: Nie zmarnujemy złota

Bosek ARC

fot: ARC

fot: ARC

Rozmowa z Ryszardem Boskiem, byłym trenerem kadry siatkarzy, mistrzem świata i mistrzem olimpijskim.

Pokoleniu cudownych dzieci Huberta Wagnera, mistrzów świata i mistrzów olimpijskich, nie udało się jednak wywalczyć mistrzostwa Europy. Jesteś dumny, że uczyniła to teraz drużyna Daniela Castellaniego?

- Ja bardzo się cieszę z tego sukcesu. To zresztą nie tylko sukces tej drużyny, ale całej polskiej siatkówki. Moje pokolenie w mistrzostwach Europy zawsze było drugie. Zawsze ustępowaliśmy miejsca reprezentacji ZSRR i to z różnych przyczyn. Nie tylko sportowych. Myśmy się nastawiali na złoto olimpijskie i może podświadomie odpuszczaliśmy trochę mistrzostwa Europy. Kto wie, jakby to było, gdybyśmy twardo postawili się „Ruskim”. Ja w tej imprezie trzy razy byłem wicemistrzem Europy i dlatego tak bardzo się cieszę, że moi następcy zdobyli złoty medal. To może być wielkie otwarcie dla całej siatkówki.

Gdy drużyna „kata” Huberta Wagnera sięgała w mistrzostwach Europy po srebrny medal, w kraju przyjmowano ten wynik niemal jak porażkę. Nie chcieliście zasmakować w złocie?

- Dla nas, zawodników, to była gorycz drugiego miejsca. Ono nie dawało nam radości. Na szczęście, w życiu i sporcie nie jest tak, że wszystko się udaje. Inaczej do nieba wszyscy byśmy poszli żywi… W latach 70. nie wyszło nam z tym złotem mistrzostw Europy, co trochę nas drażniło, ale teraz moja radość jest podwójna. Mamy wspaniałą drużynę, która zaskoczyła całą Europę.

Złoty medal ekipy Castellaniego w Izmirze to ogromne zaskoczenie nawet dla fachowców. Ty też byłeś w grupie niedowiarków? Wszak w Lidze Światowej drużyna zawodziła, zaś kontuzje podstawowych graczy: Mariusza Wlazłego, Michała Winiarskiego i Sebastiana Świderskiego niczego dobrego nie mogły wróżyć…

- To prawda, że jestem mocno zaskoczony tym sukcesem. To, że chłopcy mają ogromny potencjał, wiedzieliśmy wszyscy, jednak nie obstawialiśmy złotego medalu. Ale ci chłopcy z każdym meczem się rozpędzali i nikt nie był w stanie ich zatrzymać. My Polacy mamy taką cechę narodową, że jak wygramy pierwszy mecz, to potem tylko… ściana może nas zatrzymać. I tak było w Izmirze. Po ograniu w półfinale Bułgarów byłem pewien, że wygramy z Francuzami. Szampana miałem przygotowanego już wcześniej, naprawdę było co świętować. Francuzi, mimo że mieli problem ze składem, grając w mistrzostwach trzecim wystawiaczem, to jednak w finale pokazali bardzo dobrą siatkówkę. Ale to było za mało na naszych chłopaków.

Wielu złotych medalistów trenowałeś w kadrze, jak również w Jastrzębskim Węglu. Jak oceniasz charaktery zdobywców Europy?

- Na początku mojej pracy z reprezentacją Polski nie wszyscy gracze wiedzieli, co to jest zawodowstwo. Byli młodzi, różne rzeczy chodziły im po głowie. Teraz to się zmieniło, starsi gracze pociągnęli za sobą młodszych, takich jak Bartek Kurek czy Jakub Jarosz. Ja z tych kontaktów w kadrze i klubie bardzo dobrze wspominam obecnych złotych medalistów. Bardzo się rozwinął chociażby Michał Bąkiewicz, który mocno przeżywał to, że nie pojechał na igrzyska w Pekinie. Chciałbym też pochwalić Piotrka Gruszkę. Atak to dla niego idealna pozycja. Ale kto wie, czy zagrałby na niej i czy w ogóle pojechałby do Turcji, gdyby nie kontuzja Wlazłego. Jak był u mnie w kadrze, to przepowiedziałem mu, że za rok będzie grał jako atakujący. I nie pomyliłem się.

Co należy teraz zrobić, by nie zmarnować tureckiego sukcesu?


- Chodzi o zdyskontowanie złotego medalu, by wymierną korzyść miała z niego cała polska siatkówka.
Po zdobyciu wicemistrzostwa świata w Japonii, całą robotę zostawiliśmy trenerowi kadry, Raulowi Lozano. Nie do końca wykorzystaliśmy tamten sukces, ale wnioski wyciągnęliśmy i na pewno nie zmarnujemy złota z Izmiru. Ja też jestem odpowiedzialny za to, by cała nasza siatkówka skorzystała na tym wyniku. I nie tylko męska, ale także kobieca. Nasze dziewczyny już wkrótce będą chciały powtórzyć wynik chłopaków na mistrzostwach Europy, które odbędą się w Polsce.

RYSZARD BOSEK, urodzony 12 kwietnia 1950 r. w Kamiennej Górze. Zawodnik Błękitnych Wołomin, Mazowsza Zegrze, AZS Warszawa, Płomienia Milowice oraz włoskich klubów: Petrarki Padwa i Termoroeca Padwa. Z Płomieniem 2 razy był mistrzem Polski i zdobywcą Pucharu Europy Mistrzów Krajowych (1978 r.). W reprezentacji Polski wystąpił 359 razy, zdobywając złoty medal olimpijski i mistrzostwo świata. W mistrzostwach Europy 3–krotnie wywalczył „srebro”. Jako szkoleniowiec prowadził Padwę, Płomienia, AZS Częstochowa (wspólnie ze Stanisławem Gościniakiem) i Jastrzębski Węgiel. W latach 2000–2001 był trenerem męskiej reprezentacji siatkarzy. Obecnie jest dyrektorem sportowym AZS Częstochowa.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W kopalni będzie akcja poszukiwawcza kombajnu ścianowego

W zabrzańskiej kopalni szykuje się sensacja! Już w poniedziałek 15 czerwca w podziemiach kopalni Guido zaplanowano akcję poszukiwawczo-rekonesansową. Jej celem będzie potwierdzenie, czy pozostawiono tam element prototypowego kombajnu ścianowego KDS-1 w wyrobiskach dawnej Kopalni Doświadczalnej Węgla Kamiennego M-300.

A po szychcie na motocykl. Oto górnicza załoga

Grupa 30 pracowników Zakładu Górniczego Janina, których łączy zamiłowanie do motocykli, uczestniczyła w kolejnym integracyjnym wyjeździe. Tym razem bazą był Karpacz Górny.

Wkrótce festiwal Kierunek GZM. Weź udział w mikrowyprawach po Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii

Przejście przez Wrota Piekieł, kajakowa wyprawa o zachodzie słońca, przejażdżka kultowym „ogórkiem”, zwiedzanie podziemnych schronów i średniowiecznych zamków czy retro potańcówka – to tylko część atrakcji, które przygotowano dla uczestników kolejnej edycji festiwalu Kierunek GZM, który odbędzie się w dniach 26-28 czerwca 2026 r.

TOP 6 nieoczywistych propozycji na Industriadę 2026. Poleca dr Adam Hajduga

Przed nami kolejna Industriada, czyli święto Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. Odbędzie się w dniach 13 i 14 czerwca 2026 roku, a tegorocznym motywem przewodnim są „Twarze przemysłu”. Industriada zagości w 50 obiektach i nie sposób odwiedzić je wszystkie. Wspólnie z dr. Adamem Hajdugą - współtwórcą festiwalu, wiceprezydentem Europejskiego Szlaku Dziedzictwa Przemysłowego i dyrektorem instytucji kultury „Szyb Staszic” w Tarnowskich Górach – przygotowaliśmy TOP 6 nieoczywistych propozycji na Industriadę 2026.